niedziela, 5 lutego 2012

REFLEKSJE PO POPRZEDNIEJ NOTCE

Skylar się otworzyła i Czytelnicy się otworzyli. Każda strona zrzuciła to, co leżało jej na sercu, najwyraźniej. Ja pisząc tą notkę chciałam tylko przekazać, że moje podejście do Turcji się zmienia, że ja również zauważyłam spadek własnej formy - i stąd planuję zmiany na piąte urodziny bloga. A komentarzy się od razu posypało. Każdy notkę, co przecież normalne, odczytał po swojemu. Nagle się okazuje, że ten blog tak naprawdę zszedł już dawno na psy, nie ma czego czytać, jest nudno, Skylar zadziera zadarty nos, popełnia masę gramatycznych i nie tylko błędów, pisze niechlujnie i tak naprawdę najlepiej - dajecie mi wręcz oficjalne przyzwolenie - żebym faktycznie zmieniła formułę bloga a nawet udała się na tymczasowe (?) blogowe wakacje.

Dobrze, przynajmniej mamy jasność co jest grane, i wreszcie możemy odetchnąć pełną piersią, prawda?

a) Kto się na autorkę bloga wkurza, nie lubi jej za zarozumiałość i wrodzoną wredotę, uważa że nie pisze nic ciekawego, może z czystym sumieniem przestać go czytać. Jak mi statystyki spadną naprawdę się nie obrażę. Wszystko ma przecież swój koniec.

b) Kto przeciwnie, uważa że blog jest OK, tylko trochę spadł mu poziom, co jest naturalne po kilku latach pisania na wciąż jeden temat, a autorce życzy jak najlepiej, proszony jest o nie odchodzenie od odbiornika. A nuż się okaże, że wrócę do formy. Jeśli nie - z czystym sumieniem skreślicie mnie z ulubionych zakładek.

Wszystko to analizując i naprzemiennie: obgryzając ze stresu paznokcie oraz uśmiechając się z radości chciałam jeszcze napisać, co następuje:

- Nie udaję się na żadne blogowe wakacje, nie przestanę pisać, uparłam się jak stara grafomanka, nie wykurzycie mnie stąd :)

- Tak jak zapowiadałam w poprzedniej notce (co jest dowodem na to że posiadam zdolność do samokrytycyzmu, ha!) planuję zmiany na blogu, zarówno w formie jak i treści, zbieram pomysły, notuję, i mam nadzieję, że będzie dobrze.

- Sama usprawiedliwiam się przed sobą:
1. Nie jest łatwo pisać dla polskiego odbiorcy (zawsze znajdzie jakiś minus, zawsze znajdzie jakąś dziurę, błąd, problem i wadę).
2. Nie jest łatwo być blogowiczem, którego można bez problemu spotkać w określonym miejscu, którego imię i nazwisko się zna (a przecież to nie było w moich planach!) - bo jest się pod ostrzałem krytyki zarówno z powodu bloga, jak i książki, jak i swojej zawodowej działalności, a jeszcze nie daj Boże ktoś mnie spotka rozczochraną i nieumalowaną w kolejce do odprawy na lotnisku lub w tanim supermarkecie w Alanyi, i dopiero będzie..!
3. Nie jest łatwo być blogowiczem, który nadaje relacje z miejsca tak popularnego wśród Polaków i do tego tak skrajnie ocenianego. Od zachwytów, ochów i achów, po pełne sarkazmu komentarze.
4. Tym bardziej że samemu ma się stosunek do tego miejsca mieszany, raz się to miejsce kocha, innego dnia się je nienawidzi, a po sześciu latach przebywania szuka się tutaj swojego własnego kąta, zastanawia się, czy to aby na pewno jest to, czy tak miało być - a to czuć we wpisach, bo tym się człowiek martwi i gryzie, i nad tym czasem zapłakuje, jak ma gorszy dzień.

... ale przecież nie będę P.T. Czytelnikom w głowach mieszać. Tym bardziej że sama mam wrażenie że jestem w przełomowym momencie, i jakoś mi ten turecki 'spleen' mija, przechodzi, że szok kulturowy wskakuje na kolejny poziom, że wszystko odbieram w inny sposób niż wcześniej. Za każdym razem ten kolejny poziom to niespodzianka, inne uczucie, i obecnie - wielka frajda.

I właściwie mogłabym dzisiaj napisać niezwykle zabawną notkę o ostatnich moich tureckich odkryciach, bo było ich bardzo dużo, ale tak się przejęłam tymi komentarzami (tym bardziej że ich tak dużo! Maşallah!), że zmieniłam plany. Ale nie martwcie się, to już ostatni raz. Wracam na porzuconą wcześniej scieżkę, nabieram wiatru w żagle, wychodzę z depresji, nazwijcie to jak chcecie. Trudno zresztą, żeby nie było dobrze, jak w Alanyi od wczoraj piękna wiosna, słońce, zjedliśmy dziś pierwsze w tym roku śniadanie na balkonie, mam imieniny, a do tego dziś wieczorem Fenerbahçe dokopało Beşiktaşowi 2:0!

16 komentarzy:

Autorka pisze...

Pani Agato, szkoda, że po takiej dawce cudownych i zabawnych notek spotkała się Pani z nieprzychylnymi komentarzami. Tak to już jest u nas w Polsce: brak tolerancji i zrozumienia, a także brak akceptacji nadchodzących zmian. Gdyby Pani została przy dawnej formule notek i opisywała w kółko jedno i to samo, na pewno pojawiłoby sie mnóstwo komentarzy, że nie ma już Pani dawnego "polotu" i tak dalej. Założe się, że gdyby Pani wprowadziła proponowane wcześniej zmiany bez zapowiedzi w poprzedniej notce, nie byłoby takich komentarzy :) Polska, choć tak daleko, daje o sobie znać, szkoda tylko, że od tej najgorszej strony:) Osobiście uzyskałam już wiele informacji o kulturze tureckiej z tego bloga, o "boyfriendach", kurortowej mentalności, jedzeniu, muzyce. Uwielbiam Pani nieco sarkastyczno-ironiczny ton i podejście smithowskiego "zewnętrznego obserwatora" do kulturowych kwestii. Faktycznie można zauważyć, że ta relacja Pani i Turcji nieco się ułożyła, przygładziła i doszlifowała, ale to tylko nadało Pani blogowi dodatkowego czaru i wartości. Jak zwykle, z niecierpliwością czekam na kolejne notki.

Anonimowy pisze...

Pani Agato! Wszystkim Pani nie dogodzi...kogo interesuje Pani blog niech czyta..kogo nie interesuje niech nie czyta.To są Pani odczucia i wrażenia...Najważniejsze jest żeby Pani miała satysfakcję z tego co Pani robi.Cieszę się, że nie przestanie Pani pisać...

Anonimowy pisze...

Wszystkiego najlepszego z okazji imienin :) Spełninia wszystkich marzeń. Trochę spóźnione ale szczere życzenia z mroznej Polski (teraz -17C) przesyła Annis ;)

masi77 pisze...

Wszystkiego co najlepsze z okazji imienin.

RallyG pisze...

Droga Skylar,
Wszystkim nie dogodzisz... tym bardziej nie Polakom. Tak to już jest, że jesteśmy wiecznie niezadowoleni i uwielbiamy szukać dziury w całym.
Natomiast jeśli o mnie chodzi to czekam na każdą kolejną notatkę z niecierpliwością i nie odstarszają mnie nawet te paskudne błędy. Ba! Sympatia do tego bloga tak mnie zaślepiła, że nie zauważyłam nawet tych, rzekomo, rażących błędów.
Pozdrawiam z zamarzniętego Poznania :)

Anonimowy pisze...

Ten Blog mnie ogrzewa w takie mroźne dni jak dziś!Uwielbiam go czytać, oglądać piękne fotki!!Niech gadają co chcą, pisz dalej!!!Najlepsze życzenia Imieninowe!!

AsiaB pisze...

Trzeba pamiętać, że Polacy mają tak, że zazdroszczą i krytykują kogoś komu się udało =) Twój blog jest jednym z najsławniejszych, jeżeli nie najsławniejszym, o tureckiej tematyce w Polsce, a innym się nie udało i jest psikus.
Ja zawsze chętnie poczytam nowe notki!
Pozdrawiam

Anonimowy pisze...

`Nie udaję się na żadne blogowe wakacje, nie przestanę pisać, uparłam się jak stara grafomanka, nie wykurzycie mnie stąd :)`
Kamień z serca! Od dłuższego czasu jestem wierną czytelniczką bloga i ze swojej strony mogę tylko powiedzieć, że zupełnie nie rozumiem narzekań na spadek formy. Ten blog jest moim małym okienkiem na świat, pozwala chociaż na chwilę przenieść się do miejsca, do którego chciałabym wrócić, za co serdecznie dziękuję autorce. :)
Pozdrowienia z ciepłego Gdańska (dzisiaj tylko -10 na termometrze!)
Ola

Arek-Łódź pisze...

Ja napiszę tak;znalazłem blog przez przypadek ,zacząłem się wczytywać i postanowiłem o wakacjach w Turcji.Zorganizowałem je tak abyśmy się spotkali w pani biurze (my byliśmy w Sea Sight),no i oczywiście z alanya online zwiedziliśmy trochę Turcji.Wycieczki i przewodnicy extra-pozdro dla pani Ani.Nadal czytam blog -rozgrzewa mnie-Łódż -19 c.Myślimy o miejscach ,które można by jeszcze zwiedzić toteż mamy zamiar wrócić.Ślę pozdrowienia

Anonimowy pisze...

Wszystkiego najlepszego z okazji imieniny :) P.S Jednak potrafisz popsuć człowiekowi humor (żart) :) u Was piękna wiosna a u Nas - 18. I gdzie tu sprawiedliwość? Pytam- gdzie ? :)

Pozdrawiam
Justyna

Anonimowy pisze...

Droga Skylar dopadła Cię po prostu popularnośći brak anonimowości. Tak to już jest, że jedni się zachwycają a innym nic się nie podoba.Jak piszesz Turcja budzi mieszane uczucia. Ja jadąc tam zupełnie nie wiedziałam czego się spodziewać właśnie przez to że jest ona tak różnie odbierana. A tym czasem urlop w Alany był naprawdę udany. Po części również dzięki Tobie (wycieczki z alanyaonline). Cieszę się że po powrocie odnalazłam Twojego bloga i dzięki niemu mogę dowiedzieć się czegoś więcej. Fakt że nie zawsze zgadzam się z tym co piszesz, ale właśnie o poznanie zdanie drugiego człowieka chodzi. Jedyne czego żałuję to że nie trafiłam na niego przed wyjazdem do Turcji. (Błędami się nie przejmuj - to nie sprawdzian w szkole)

pozdrawiam
Kasia B.

Anonimowy pisze...

Wiecie co? Trochę przykro że zeszło na takie tony. Ja też zawsze sobie tu zaglądałam żeby się "ogrzać" i dowiedzieć czegoś ciekawego. Ja bym radziła Skylar podobnie jak inni- robić swoje, nie tłumaczyć się i nie dawać sprowokować bo potem kończy się niepotrzebnym wytykaniem sobie nawzajem. Turyści też ludzie ciężko pracują cały rok i cieszą się 2 tygodniami luzu w bajkowej krainie gdzie nie trzeba nawet gotować tylko leżeć i pachnieć :) Skylar oczywiście też ludź więc się odczepić i głupio nie komentować osobistych wyborów. Jeśli ktoś Cie zranił ( bo takie mam wrażenie) to przypuszczam że ze zwykłej zawiści. Tyle masz dowodów sympatii więc po co się przejmować?
Wielu z nas lubi tu sobie zaglądać, a jak nie będziemy już lubić to przestaniemy i tez nie będziemy się z tego tłumaczyć.
Pozdrawiam jeszcze raz. Ania od Hayko Cepkina;)

Podpis pisze...

Teraz mnie zirytowałaś. Po co pisałaś tę notkę? W odpowiedzi do Anonimowego "czytelnika"? Na prawdę warto było pominąć wszystkie miłe słowa i podziękowania dla tej jednej osoby, która swoje frustracje wypluwa jako anonimowy pseodoczytelnik?
Rozumiem, że na atak należy reagować, ale zdziwiło mnie, że się tak tym kimś przejęłaś. Przecież wiadomo, że maluczkich zazdrośników na tym świecie nie mało. Nie warto się nimi przejmować. I ja myślałam, że masz więcej dystansu do siebie i szczególnie do anonimowych wpisów. No, chyba że to ktoś ważny dla Ciebie, komu warto było poświęcić całą notkę. Sądzę, że taki ogólnikowe podsumowanie: "Nagle się okazuje, że ten blog tak naprawdę zszedł już dawno na psy, nie ma czego czytać, jest nudno, Skylar zadziera zadarty nos, popełnia masę gramatycznych i nie tylko błędów, pisze niechlujnie i tak naprawdę najlepiej - dajecie mi wręcz oficjalne przyzwolenie - żebym faktycznie zmieniła formułę bloga a nawet udała się na tymczasowe (?) blogowe wakacje." na podstawie jednego lub dwóch komentarzy w opozycji do mnóstwa pozytywnych jest dla nas krzywdzące.
Ja czytam bloga od kilku lat, czasem regularnie, czasem mniej, często z niecierpliwością czekam na kolejny wpis, innym razem nie, ale zawsze go lubiłam bo jest szczery i w pewnym sensie edukacyjny. Mam nadzieję, że te zmiany które planujesz nie będą drastyczne, bo mnie się podoba tak jak jest. No chyba, że będzie więcej ploteczek z Twojego prywatnego życia. Też lubię takie smakowite kąski ;) Serdecznie pozdrowienia i więcej dystansu życzę, Renata

skylar pisze...

Tak to jest że bardziej zapamiętuje się krytykę niż słowa pozytywne. Ludzka cecha.
Tym bardziej że ja chciałam trochę krytyki, ileż można te ciągłe zachwyty znieść, tym bardziej jak się ma tak do siebie krytyczny stosunek, jak ja mam.

Te dwie notki na blogu bardzo wiążą się z tym, co dzieje się w moim życiu, to musiało kiedyś "wybuchnąć", wiem, że może przesadziłam, zamiast pisać o tym co mam ochotę, to ja się tłumaczę. Ale taki mam teraz moment, nic na to nie poradzę.

Za wszystkie komentarze dziękuję, najlepiej skończmy ten temat, nic już nie piszmy, spotkamy się w następnej notce.

Podpis pisze...

rozumiem i pardon, że wyskoczyłam z takim elaboratem, Renata

Ingalill pisze...

Skylar, jak każdy blogowicz trzeba się liczyć z tym, że prędzej czy później ludzie zaczną krytykować, ja sama na swoim tak malutkim, w porównaniu z Twoim, blogiem mam już nawet swoich stałych anty-fanów :D Nie przejmuje się nimi zupełnie, a ostatnio nawet dostali ode mnie specjalne pozdrowienia :P
Pamiętaj nikomu nigdy się nie dogodzi. Pisz jak do tej pory, a komu się to nie podoba, niech nie czyta, przecież my blogerzy nie zmuszamy do czytania, ani do pisania komentarzy. Niestety przez większość komentujących negatywnie, przebrzmiewa także nutka zazdrości, że np. o Nam się udało, a jemu/jej nie...nic się na to nie poradzi, takie życie. Ja uważam, Twój blog za bardzo ciekawy, interesujący, i wcale nie uważam, że zjechałaś z poziomu, wręcz przeciwnie, pniesz się do góry z coraz lepszymi efektami (np. Twoja rewelacyjna książka, która zaczęłam wczoraj czytać po przylocie do PL). Pozdrawiam Cię cieplutko z mroźnej i ziinej Polski :***