sobota, 17 marca 2012

DANIE NA SOBOTĘ: ZUPA Z SOCZEWICY

Chciałam oświadczyć, że czegoś takiego dawno nie było. W Polsce i okolicach stopni 21, ludzie piknikują i chodzą w krótkich rękawkach, co możemy nawet zobaczyć w tureckich wiadomościach. A w Alanyi ledwo 15, słońce jest, ale taki ayaz panuje (czyli mróz jakby, chłód), a na górach jeszcze śnieg się zatrzymał. Siedzę w domu z nałożonym na głowę kapturem od dresu i chucham w dłonie, palce u stóp mam również zmarznięte, a pracować trzeba. Piszę o tym w pełni świadomie, próbując zatrzymać chwilę, jak to się pięknie mówi, bo przecież taki stan nie potrwa długo, prawda? :) W Polsce "w marcu jak w garncu, kwiecień-plecień...", a na Riwierze już niedługo i będzie naprawdę upalnie w pełnym tego słowa znaczeniu. Cieszcie się więc Waszym pięknym ciepłym weekendem, ja będę się starać cieszyć alanijskim wiosennym ayazem!

A z racji że pogoda lekka i wiosenna, można sobie na obiad zaserwować a nawet i kolację lekkie ale smakowite i aromatyczne danie. Przepis który zamieszczę dziś zawiera składnik, w który niektórzy z Was się pewnie zaopatrzyli poprzednim razem, czyli... soczewicę :) Przy dzisiejszym przepisie będzie można ją wykończyć, i to naprawdę oblizując palce.

Nadeszła bowiem pora na ZUPĘ Z SOCZEWICY, czyli mercimek çorbası. Danie, które uwielbiam i konsumować mogę o każdej porze dnia i nocy. Jak pisałam dawno temu, za górami i lasami, zupy tureckie mają konsystencję głównie kremową, ale wbrew pozorom są naprawdę syte. Idealnie smakują bo szalonej imprezie, spożywane nad ranem. Zajadam się nimi w domu, ale także podróżując - czasami w nieznanym miejscu nie chciałoby się ryzykować z mięsnymi czy obfitymi potrawami, a zupa, szczególnie soczewicowa czy pomidorowa jest dostępna niemal w każdej lokancie. Co prawda czasami zamiast soczewicy w składzie zostało użyte więcej mąki... bolesne prawa restauracyjnego biznesu :)

Oto zdjęcie zrobionej przeze mnie ostatnio zupy (szkoda, że nie widać jak paruje!):

IMG_4772


Poniżej za to czysty jak łza, zdrowy i lekko po mojemu zmodyfikowany przepis na pyszną soczewicową rozkosz, który przy okazji jest banalnie prosty:

Mercimek corbasi - zupa z soczewicy
Będziemy potrzebować:
  • szklankę czerwonej soczewicy uprzednio dobrze wypłukanej
  • 1 cebulę
  • warzywa - może być jedna marchewka, ja wrzucam ze trzy i dorzucam ze dwa ziemniaki, żeby zupa miała w sobie "konkret" :)
  • 2-3 ziele angielskie
  • cytryna
  • ew. kostka rosołowa (lub wywar)
  • przyprawy: sól, pieprz, mięta, ostra czerwona papryka, oregano (kekik)
  • łyżeczka koncentratu pomidorowego (tur. domates salçası)
Cebulę kroimy drobno i smażymy na złoto w głębokim garnku. Następnie dodajemy koncentrat pomidorowy, rozrabiamy i gotujemy chwilkę. Soczewicę dorzucamy do garnka, zalewamy gorącą wodą z rozpuszczoną kostką rosołową lub gotowym bulionem. Dodajemy warzywa: drobno pokrojoną marchewkę i ziemniaki. Przyprawiamy według własnego uznania wszystkimi przyprawami, dobrze jak zupa jest intensywnie przyprawiona, nawet nieco pikantna. Gotujemy na niewielkim ogienku. Następnie studzimy i miksujemy blenderem. Gotowe!

Zupkę podajemy skrapiając cytryną i zagryzając chlebem (najlepiej białym tureckim ekmekiem lub polską bułką ;)) Można dodać sałatkę pasterską jako zakąskę - z pomidora, ogórka, wypłukanej cebuli, z oliwą z oliwek i sokami z granatu i cytryny...

Smacznego, miłego weekendu i wygrzewania się w słońcu. Idę sobie zrobić ciepłą, rozgrzewającą kawę :)

9 komentarzy:

Anonimowy pisze...

mniam:)od tej własnie zupki albo pomidorowej zaczynam zawsze kolację bedąc w Turcji na wczasach, i niech sobie stoją kilometrowe kolejki Niemców lub Skandynawów, do omletów czy jaj sadzonych, mnie to nie rusza, ja raźno zmierzam w kierunku mojej zupki, do której zazwyczaj nie ma chętnych, i bardzo dobrze bo by jeszcze dla mnie zabrakło;)))
pozdrawiam, Basia

Anonimowy pisze...

Juz na sam widok jeść się chce :) Mam 2 pytania, bo nigdy soczewicy nie gototwałam: czy ją się moczy, czy od razu wrzuca i gotuje, jak długo mniej więcej? A drugie, to słyszałam, że w sklepach w Turcji są gotowe " pakiety" albo jakoś tak z tymi ich zupami, ale naturalne? Czy tak i jak to się nazywa. Pozdrawiam z miłego ciepełka :)

Anonimowy pisze...

No a jak to jest w końcu z ty domates salcasi? Ja w końcu znalazłam w Polsce czerwoną soczewicę ( w moim regionie naprawdę o nią ciężko), dumnie przygotowałam mercimek corbasi, a w smaku wyszedł coś jak fasolowo/ grochowa :/ Chłopak mój stwierdził, że domates salcasi używać do mercimku nie powinnam, a mąki, stąd ten dziwny smak. Ale coś siedziało mi we łbie, żeby tę salcę jednak dodać, tak jak w Twoim przepisie.... to on się nie zna, czy my? :D

tuNatalia pisze...

Witam Bloggerki i Bloggerów,

jako miłośniczka mercimek çorbası chciałam podzielić się moimi skromnymi doświadczeniami. Odnośnie gotowania soczewicy - ja ją zwyczajnie próbuję podczas gotowania i do tego stwierdzam, że czarna soczewica smakuje również dobrze.

skylar pisze...

Odpowiadam na pytania:
- ja soczewicy tureckiej nie moczę, nie ma potrzeby
- w sklepach nie widziałam żadnych zupnych pakietów ale może nie wiem o co chodzi :)

- a co do domates salcasi to faktycznie w prawdziwej zupie mercimekowej powinna się znaleźć tak naprawdę tylko soczewica i bulion z mięska, żadnej cebuli, warzyw i salcy. No ale ja osobiście preferuję kuchnię fusion :) A mąki się broń Boże nie dodaje!

- niektórzy dodają na zupkę na masełku rozpuszczonym czerwonej papryki w płatkach, to też pominęłam jako wg mnie zbędne choć konserwatyści pewnie by mieli mi za złe ;)

Anonimowy pisze...

Podczas ostatniego mojego pobytu w Turcji(luty br.) miałam okazję trzykrotnie jeść tę właśnie zupę i to nie w hotelowej restauracji ale przygotowaną przez prawdziwe tureckie "panie domu". Choć generalnie nie przepadam za zupami-kremami, to jednak muszę przyznać że mercimek corbasi jest super szczególnie z białym tureckim chlebkiem- mniam . Skylar pozdrawiam Cię serdecznie i proszę o dalsze smakowite przepisy możliwe do wykonania w Polsce - Justyna

Anonimowy pisze...

Witaj Skylar, ja trochę nie na temat, wiem, że kiedys pisałaś o tureckim weselu, jednak bardzo ciekawi mnie jak wyglądało twoje zaręczyny bądź wesele (jeśli takowe miałaś), jak to wyglądało, jak zdołało ci się połączyć kultury i obyczaje polsko-tureckie. Z chęcią przeczytałabym o tym notke na twoim blogu :)Pzdrawiam :)

skylar pisze...

Cześć, niestety nie jestem w stanie napisać notki o własnych zaręczynach czy ślubie, gdyż takowych uroczystości jeszcze nie doświadczyłam i przyznam szczerze jak znam siebie to o tradycyjną uroczystość w moim przypadku będzie raczej trudno o ile kiedyś nastąpi ;) Ale chętnie opiszę cudze imprezy :)))

tuNatalia pisze...

hej hej,

a propos tych temtów - słyszałam o czymś takim, że podczas zaręczyn, kiedy rodzice chłopaka przychodzą do rodziców dziewczyny owa dziewczyna przygotowuje dla wszystkich kawę, oczywiście taką po turecku :)
Do kawy swego wybranka "dla żartu" dosypuje soli zamiast cukru. W zależności od tego jak dzielnie wybranek wypije swoją kawę, nie dając po sobie poznać, że jest ona słona, tak będzie płynęło ich przyszłe wspólne życie.

Co Ty na to Skylar?
Faktycznie istnieje coś takiego, czy coś pokręciłam?