piątek, 3 sierpnia 2007

JAK SIĘ WYKORZYSTAĆ CZYLI PORADNIK DLA MŁODEGO PILOTA/REZYDENTA

Dochód z turystyki przyjazdowej stanowi źródło utrzymania dla ogromnej części Turków. Unikalne w skali światowej miejsca (naturalne, kulturowe), znakomite warunki pogodowe, świetne i zdrowe jedzenie, cztery morza, z czego dwa na południu (ciepłe).

Każda firma zagraniczna, chcąca przywozić swoich klientów do Turcji musi współpracować na miejscu z lokalnym biurem tureckim. Każdy pilot zagraniczny prowadzący wycieczkę w Turcji musi współpracować z lokalnym przewodnikiem tureckim (licencjonowanym).

Największe biura "polskie" które kojarzą się z Turcją, bo tylko nią zajmują, są w istocie biurami tureckimi - to znaczy kombinatem biura polskiego pod inną nazwą i biura tureckiego pod inną nazwą a czasami pod tą samą. Są to na przykład biura W, P, G i J. Tak jest dla nich wygodniej, bo kasa idzie do wspólnego worka. Z Polski w sezonie przylatuje z nimi po kilkaset osób (minimum).
Szefowie tych biur to Turcy. Polski pracownik (pilot, rezydent, animator) przyjeżdżający tutaj myśli, że będzie podlegał pod polskiego szefa, na miejscu pomału otwierają mu się oczy.
Bowiem:
Turecka organizacja pracy jest zupełnie inna od znanej nam organizacji pracy.

Krótki przewodnik dla podejmującego pracę w branży turystycznej w Turcji:

1. Nie pytaj za dużo (np. o umowę, o zabrany paszport, który przeleży w firmowym sejfie do końca twojego pobytu, niby w trosce o Twoje bezpieczeństwo)

2. Słuchaj się (jeśli jesteś małym robaczkiem, nie udawaj wielkiego robala). Turcy są karni i słowo bossa jest dla nich słowem niemal świętym. Ty powinieneś postępować podobnie. A nawet jeśli nie wykonujesz poleceń szefa stwarzaj oczywiście pozory, że wykonujesz (np. zleć swoją pracę jeszcze mniejszemu od ciebie robaczkowi który nie ma odwagi się przeciwstawić).

3. Pracując w Turcji nie masz prawa do życia prywatnego. Albo masz prawo ograniczone, tj. możesz wychodzić w czasie wolnym wszędzie i robić wszystko, ale musisz wrócić do 22 (dotyczy to osób w każdym wieku). Dziewczyny nie mogą mieć chłopaków spoza firmy (zasady w firmie J), albo nie mogą mieć chłopaków z tej samej (zasady w firmie G). Generalnie najlepiej żeby w ogóle nie miały chłopaków, chyba że od razu mężów.

Przykład z firmy J:
Dziewczyna zakochuje się w chłopaku spoza firmy, co generalnie jest niedopuszczalne, ale szef zna delikwenta, więc łaskawie się zgadza. Zaprasza na poważną rozmowę dziewczynę i osobno chłopaka, pytając ich o zamiary i uczucia, choć są dopiero po 2 randkach i sami nie wiedzą. W efekcie szef pozwala dziewczynie wychodzić na randki z chłopakiem, ale musi zgłaszać telefonicznie każde swoje wyjście i przyjście.

Przykład z firmy G:
Dziewczyna zakochuje się w chłopaku z firmy, chłopak musi zmienić firmę albo ożenić się/zaręczyć z daną dziewczyną. Jeśli para się ukrywa bojąc się takich konsekwencji, dochodzi do paranoicznych sytuacji, typu zapisywanie siebie w telefonie pod innym imieniem, kompletne nie kontaktowanie się przy innych ludziach z firmy, randki w miejscach, które są nie do wykrycia przez kogoś z firmy np na środku autostrady itp. I tak przez cały sezon, tj. pół roku.

4. Pracownicy firm tureckich mieszkają w specjalnych hotelach - lojmanach. Obowiązują ich (niezależnie od wieku i stanowiska zajmowanego w firmie) następujące zasady: zakaz wychodzenia po 22 (lub 24), zakaz zapraszania do pokoju kogokolwiek, kto nie pracuje w tej samej firmie i jest innej płci. Jeśli np. przyjeżdża do Ciebie mama z Polski, nie może wejść do Twojego pokoju nawet na 5 minut.
Chłopcom mieszkającym w tym samym budynku grozi przesunięcie do innego regionu lub wyrzucenie z pracy za wejście do pokoju dziewczyn a nawet tylko stanięcie w drzwiach. Dziewczynie grozi za to "tylko" opinia dziwki.

5. W firmach tureckich wszyscy plotkują o wszystkich a największymi dostarczycielami plotek są tureccy kierowcy. Nigdy nie można być spokojnym, bo zawsze i Ciebie może dopaść plotka, zszargać Twoją reputację i dobre imię, w ostateczności kompletnie pogrążyć w firmie i branży. Zachowanie, które w Polsce jest normalne, tutaj doprowadzi Cię na samo dno.

6. Organizacja pracy jest nawet dobra (nawet. dobra), ale pracownik z zagranicy o wszystkim dowiaduje się ostatni, w myśl zasady, że przecież i tak nie ma zycia prywatnego, więc co to dla niego za różnica, czy jutro ma wolne czy może całodniową wycieczkę o której dowie się o 22. Trzeba się z tym pogodzić, bo to przecież taka branża, to normalne, że trzeba pracować dzień i noc, a potem znów, sześć dni i nocy, a może, kiedyś, któregoś dnia, ktoś nie zadzwoni do ciebie wieczorem, co będzie oznaczać, że masz pierwsze wolne po paru tygodniach i z radości możesz odsypiać cały dzień.

7. Praca jest ok, poza sytuacjami problemowymi. Na tobie skupiają się pytania, wątpliwości, skargi turystów, ty robisz co możesz żeby wybrnąć z sytuacji, a szef umywa ręce, nie podnosi telefonu, albo krzyczy na Ciebie, że powinnieneś był zrobić inaczej. Zaś najczęściej: żartuje, dowcipkuje, sprowadzając problem do poziomu błahostki, a żalącego się turysty do upierdliwej muchy, która i tak odleci najbliższym samolotem.

8. W firmach tureckich wysyła się kompletnie nieprzygotowanych pracowników, nie znających języka ani kraju, jako pilotów na wycieczki, na których nigdy nie byli nawet jako turyści, i oczekuje, że poprowadzą je tak, że nie będzie problemów, opóżnień i reklamacji.

9. Pensję wypłaca się nieregularnie, albo nie wypłaca wcale. Stosuje się też finansowe kary, np. za spóźnienie 5 minut na zbiórkę, albo za noszenie okularów słonecznych w 50 stopniowym upale. Prowizje, z których tutaj można wyciągnąć równowartość pensji, dostaje się "na oko", bez pokwitowań i rozliczeń.

Przykład z firmy G:
Pracowniczka dostawała po odebraniu pensji rachunek do podpisania. Poprosiła księgowego o wydanie go na 2 minuty w celu skserowania (żeby mieć dokumentację ile zarabia każdego miesiąca). Zabronione. Trudno się dziwić, wg oficjalnej umowy podpisanej z polską firmą zarabia 800 zł na miesiąc, a do ręki dostała równowartość 1280 zł. Ta skandaliczna niejasność mogłaby wyjść na jaw...

10. W tutejszej branży nie ma jasno okreslonych reguł, np. ile powinien trwać dzień pracy kierowcy, co ile godzin powinna być przerwa, ile może pracować pilot, kiedy ma dzień wolny - to znaczy takie reguły są, ale ponieważ większość pracuje na fikcyjnych umowach lub na czarno, ich one nie dotyczą. A zatem często jest się w pracy 20 godzin, śpi 2 i znów wraca do pracy. Kierowcy są przemęczeni, zarabiają marnie, nie mają gdzie i kiedy się przespać, wziąść prysznica, najeść, już nie mówiąc o czasie na nauczenie dosłownie 5 podstawowych zwrotów po angielsku. Są źli, pracują bylejak, są złośliwi, głodni i obchodzi ich tylko kasa. Zasypiają za kierownicą. I nic - naprawdę nic - nie można na to poradzić.

Przykład z firmy J:
Przychodzi kontrola do hotelu - sprawdzają papiery, legalność zatrudnienia. Wszyscy pracownicy dostają wolne i mają nakaz siedzenia w pokojach - bowiem są na czarno. W recepcji zostaje tylko jedna dziewczyna, ktora ma umowę - Turczynka.

11. Średnia pensja w firmie tureckiej dla pilota lub rezydenta wynosi 300-400 euro. Do tego zarabia się prowizje, które mogą wynieść 400 euro a mogą wynieść 10. Mogą też być całkowicie obcięte, jak firmie się odechce ich płacić, bo ma problemy = chyli się ku upadkowi. Oprócz tego pracownik może jeść posiłki na wycieczkach i czasami w hotelach, ma miejsce do spania czyli lojman, dostaje telefon firmowy (tylko rozmowy przychodzące lub telefony do firmy), ma też opłacony bilet lotniczy z Polski. Osoby nie będące studentami pracują tu maksymalnie 5-6 miesięcy i zimą w Polsce muszą się utrzymać za zarobione pieniądze.

I mimo wszystko wciąż do Turcji garną zastępy młodych, którzy nie chcą do Anglii i Irlandii, mimo że tam zarabia się x razy więcej.

I mimo wszystko ja też przyjeżdżam do Turcji.
W tym roku już nie turecka, ale polska firma, więc mogę wychodzić z domu nawet o 23 i wracać o 7 rano, bo nikogo to nie obchodzi. Mogę też spotykać się z każdym, z kim mam ochotę. Szkoda, że cała reszta, np. zarobki się nie zmieniły.

I w imię czego to wszystko? Pracujący w Turcji po kilka sezonów są po prostu nieszkodliwymi maniakami. Wariatami, dającymi się wykorzystywać innym. W imię czego? W imię miłości do tego niesamowitego kraju, niesamowitych ludzi, kultury, jedzenia, muzyki i miejsc.
I bądź tu człowieku mądry...

6 komentarzy:

one-trzy pisze...

mozemy sie skontaktowac bardziej "prywatnie"? ja tez pracuje w turcji chce w tym roq zamienic biuro podrozy i mialabym male pytanie.

skylar pisze...

na glownej stronie jest mail do mnie.

dziobas pisze...

Matko Boska, byłam przekonana, że chcę pracować w Turcji, ale teraz nie jestem już tego taka pewna. Mam jeszcze trochę czasu, żeby się zastanowić, może do tej pory coś się w Turcji zmieni?

agattaa@tlen.pl pisze...

hmm... nie jest tak kolorowo ale... wlasnie co jest takiego ze mimo marnego zarobku przyciaga tłumy... ahh magiczna turcja...

Anonimowy pisze...

Czytam Twój blog i jestem nim poprostu zachwycona... Imponuje mi Twoja wytrwałość, ambicja i dążenie do wyznaczonych celów.
Pisząc notki dajesz mi duużo nadziei, że zawód rezydenta jest naprawde pasjonujący mimo iż nie łatwy jak to sie innym może wydawać:)
Chcęęę być rezydentką w Turcji :D !

pozdrawiam
Aga

niepozorna pisze...

:) pozdrowienia Marlena