niedziela, 13 maja 2007

DYSKOTEKA


Wczorajszy wieczór spędziłam na dyskotece w Alanyi. Pierwszy raz w tym sezonie - sprawa więc jest na tyle istotna, że godna notki na tym blogu ;)
Spotkałam się z moim znajomym i jego kolegami i koleżankami z pracy - wszyscy są nauczycielami w szkole podstawowej, więc szacowne, pedagogiczne grono. Akurat właśnie wczoraj odbywał się finał konkursu Eurowizji - ot, kawał beznadziejnego kiczu, natomiast oglądanie go w dyskotece, podczas imprezy, w otoczeniu samych niemal Turków - to zupełnie inna jakość. Grupki tańczących skupiały się w okolicy telewizorów, obserwując w napięciu jak wysoko zajdzie przebój Kenana Dogulu - Shake it up sekerim (co oznacza: Potrząśnij tym, cukiereczku). Każdy punkt od jakiegoś kraju podarowany Turcji był witany gromkimi oklaskami. Mimo, że sama piosenka nie jest specjalnie dobra, ot, zwykły przebój do tańca, który niczym się nie różni od innych tureckich hitów pop, wszyscy Turcy kibicowali swojemu przedstawicielowi z całego serca. Tu widać, jak bardzo się różnimy - Polak w takiej sytuacji raczej wstydziłby się, jak beznadziejny utwór reprezentuje nasz kraj, mówiłby o tym ze skrępowaniem, o kibicowaniu i szaleńczym wyciu nie byłoby mowy. Pojawiłyby się też zapewne odwołania do przeszłości, refleksje, dlaczego polska piosenka jest tak denna, i dlaczego wybrano tego piosenkarza, a nie innego, i że najprawdopodobniej coś się za tym kryje. Czyli typowo polska martyrologia, rozdzieranie szat i marnowanie energii na rozprawianie o tak naprawdę nieistotnych rzeczach.

Wczoraj uwiodło mnie właśnie to, że liczył się sam fakt, że startuje Turcja - wręcz poczułam się Turczynką, będąc w tak entuzjastycznym, rozbawionym gronie (zresztą koledzy mojego znajomego także na początku wzięli mnie za Turczynkę, ale do tego już się przyzwyczaiłam).

Ostatecznie Turcja zajęła miejsce 4, zwyciężyła Serbia, a samo głosowanie niczym mnie nie zaskoczyło (jak co roku pewne kraje głosują na okreslone kraje, np. Norwegia na Szwecję czy Cypr na Grecję, a Polska na Ukrainę); Turcja dostała maksimum punktów od Niemiec (prawdopodobnie zmobilizowała się cała turecka emigracja w Niemczech).

W dyskotece James Dean w Alanyi na razie niezbyt tłoczno i dość przyjemnie. Turystów jeszcze mało, więc 90% tańczących to Turcy. Co śmieszniejsze, głównie faceci. Chodzenie w damskim gronie do dyskoteki to zły pomysł; nie można się odczepić od podrywaczy, nie tylko zagadują, ale po prostu się gapią - jakiś kolega w okolicy wysoce zalecany, inaczej człowiek nie ma po prostu spokoju (i nie ma tu znaczenia stopień atrakcyjności dziewczyny).

A dziś w Turcji dzień Matki. Najlepsze życzenia dla wszystkich Mam, szczegolnie mojej! :)



ps. a ponizej simit czyli posypany sezamem rogalik; sniadaniowy klasyk. Pycha.

5 komentarzy:

Mazikana pisze...

hej!
male sprostowanie- Eurowizje wygrala Serbia, a nie Ukraina :P

ps czekam niecierpliwoscia na fotki z Turcji.

fasolka pisze...

a czy ktos powiedzial ze wygrala Ukraina???

skylar pisze...

ja - ale już poprawilam... ;)

Mazikana pisze...

hehehe :p

mam pytanko- jak wyglada Alanya w pazdzierniku/ listopadzie ( chodzi o pogode i o wiek turystow)??

skylar pisze...

mazikana, spokojnie, moze troche padac, juz tak spokojniej. jak polskie wybrzeze na poczatku wrzesnia. Turysci starsi, ale bez przesady. Jak masz swoje towarzystwo to nie powinno to przeszkadzac. Tylko juz bez szalenstw z opalaniem, bardziej do pozwiedzania itp bo nie jest goraco.