niedziela, 8 marca 2009

KADINLAR GÜNÜ /Dzień Kobiet/

Z okazji Międzynarodowego Dnia Kobiet, obchodzonego, jak donoszą znajomi i internet, także w Turcji (co nie jest wcale takie oczywiste), notka o kobietach i podejściu do kobiet w tym kraju. Bo jak jest u nas - dobrze wiemy (jest różnie). Czy wobec tego w Turcji jest tak samo? Podobnie? A może kompletnie inaczej?

Zacznę od końca, czyli od stereotypów. Przedzierając się przez gęstwinę internetowych dyskusji na temat Turków i Turcji na polskich forach, można w tej sprawie doznać lekko schizofrenicznego uczucia. Bo z jednej strony peany na cześć tureckich mężczyzn - jak to potrafią oczarować kobietę, jak o nią dbają, jak komplementują i wynoszą pod niebiosa. Cytuję "kobieta czuje się jak księżniczka" (w domyśle: przy polskim chłopaku nawet nie ma co o tym myśleć). No i jeszcze komplementy: "w swoim życiu nigdy nie słyszałam tylu pięknych słów niż w ciągu tych dwóch bajecznych tygodni". Z doświadczeń różnych znajomych pań, a także moich własnych, kiedy to podbijałam Turcję po raz pierwszy w życiu i byłam naiwna jak turystka :) wynika też, że polska (europejska) kobieta, nawet jeśli niczego jej nie brakuje, dopiero w Turcji pozbywa się kompleksów i rozkwita niczym ten róży kwiat...

Na drugim biegunie mamy opinie, że tureccy mężczyźni to brutale i macho, co wyraża się po pierwsze zamykaniem w haremach, a na pewno legalnym wielożeństwem, po drugie przemoc fizyczna jest tu na porządku dziennym. Wiele razy zdarzyło mi się stanąc twarzą w twarz z tym stereotypem, kiedy turyści z pewną taką nieśmiałością zadawali mi pytanie "Bo Turcy to... raczej kobiet nie szanują, prawda?".

Prawda, jak zazwyczaj w takich kwestiach, leży pośrodku. Albo i nie - po prostu zależy od konkretnego egzemplarza.
Na pewno należałoby wyjaśnić powyższe dwie skrajne postawy.

Jak księżniczka?

Cóż, specyfika kurortów. Jeśli turecki lovelas upatrzył sobie jakąś pannę, i jest ona na wakacjach, to nie trzeba nadzwyczajnej inteligencji by dojść do wniosku, że musi się spieszyć. W najlepszym przypadku dziewczyna jest bowiem na urlopie 2 tygodnie, a przecież rzadko (choć i to się zdarza) poznają się juz pierwszego dnia pobytu...
Druga sprawa, Turcy z kurortów pielęgnują sztukę podrywania turystek od dawna, i wiedzą co zrobić, by straciły głowę. Delikatna mieszanka luzu, szaleństwa, wypchanego portfela i dobrej pracy nie wystarczy, jeśli nie będzie się urabiać kobiety słowami. A Turcy gadać potrafią. Nie szkodzi, że teksty oklepane, typu "śliczne oczy", albo "w życiu nie spotkałem piękniejszej od ciebie", lub też "czyżbyś była z cukru, bo jesteś tak słodka..." - działają.
Poza tym: nasi, polscy mężczyźni, nie są otwarci w okazywaniu uczuć. Taka to europejska natura. Południowi casanovi doskonale o tym wiedzą, i znów - wykorzystują to do oczarowania bogu ducha winnych, spragnionych uznania panien, mówiąc wprost, jak to im na nas zależy, jak to jesteśmy dla nich ważne, i - last but not least - że nas kochają.
Trudno się dziwić, że dziewczyny, rzucone z chłodnej Polski w taki gorący klimat, kompletnie tracą głowę i stają się dożywotnimi i bezkrytycznymi fankami Turcji i Turków.

Nie szanują?

Być może stereotyp krwiożerczego, bijącego, otoczonego wianuszkiem posłusznych żon Turka tkwi w nas od dawnych czasów, kiedy to jak wiadomo przedstawiciele Imperium Osmańskiego zabierali nasze piękne jasnowłose dziewoje jako branki do haremów. Być może, po części, wynika też z zazdrości (tak jak dzisiaj, kiedy wiele kobiet ucieka na Południe do tych "antypatycznych, wyżelowanych mężczyzn o ciemniejszej karnacji").
Na pewno niewiele ma wspólnego z rzeczywistością, przynajmniej tą cywilizowaną.
Jak wiadomo na całym świecie zdarzają się panowie, który z szacunkiem do kobiet są na bakier, i co gorsza, wyrażają to w różny sposób. Turcja nie jest tutaj wyjątkiem - jak i Polska. Wszystko zależy od danego egzemplarza. Wielu znanych mi Turków związanych zarówno z Polkami, jak i Turczynkami (w związkach monogamicznych, nie naraz :)), to bardzo pokojowo nastawione do świata osoby. Ba, niektórzy w życiu nie podjęli by się nawet zabicia barana na Kurban Bayrami, uznając to za zbyt radykalne doświadczenie. Tworzą z paniami związki partnerskie, bijąc na głowę niektórych Polaków w kategoriach Zakupy, Sprzątanie, Pomaganie w Domu, Opieka nad Dzieckiem. Nie mówiąc już o Gotowaniu (Król Pomarańczy jest tu idealnym przykładem). Ba, niektórzy nawet nie opowiadają dowcipów seksistowskich, co zakrawa niemal na cud!

Co więc z tym słynnym przekonaniem, pokutującym chyba wśród większości Polaków, że taki Turek ("czy inny Arab") po ślubie z potulnego chłopaka zmienia się w zdradzającego i bijącego żonę drania?
Cóż. Jak i z Polakami - niektóre/niektórzy podejmują pewne decyzje za szybko. Niektórzy za mocno się zakochali, by trzeźwo ocenić sytuację. Niektórzy się pomylili.
Narodowość nie ma tu nic do rzeczy.

Trzeba tu jednak przyznać, że bywają przypadki, z zetknięcia z którymi póżniej karmią się stereotypy. Jakie przypadki? Tradycjonaliści. Mężczyźni, którzy wychowani w tradycyjnym patriarchalnym układzie rodziny, ten model chcą kontynuować. Czasami bardzo się z tym kryją; wykształceni, czarujący, mówiący językami, ubrani w wyprasowane ciuchy najlepszych krawców. Po jakimś czasie partnerka takiej oto doskonałej partii uświadamia sobie, że "pewnych rzeczy jej nie wolno". Wydekoltowane sukienki - źle. Przyjaźń z innymi mężczyznami - zakazane. Okazywanie uczuć na ulicy, wśród ludzi (trzymanie za rękę, pocałunek) - niedopuszczalne. Nie mówiąc już o samotnym powrocie do domu. Jak to ujął pewien mój tradycyjny znajomy: "Moja dziewczyna może mnie zwyzywać, nazwać draniem, idiotą i şerefsiz (bez honoru; jedna z najgorszych obelg), może mnie nawet uderzyć, ale wszystko to w czterech ścianach. Nigdy publicznie - wtedy byłbym skończony". W takim przypadku można mówić już o różnicach kulturowych, które ciężko będzie przeskoczyć... Tak - kulturowych, a nie religijnych. Według islamu kobiety i mężczyźni mają równe prawa. Oczywiście są różni - co wynika z natury i biologii - i w związku z tym mają czasami inne potrzeby. Kobieta wg Koranu może realizować się w pracy, jeśli nie zaniedbuje przy tym rodziny. Nie musi chodzić przykryta - przykrycie raczej ją chroni przed wzrokiem i nagabywaniem obcych, niż ogranicza.

Ale odejdźmy już od dywagacji o związkach międzykulturowych, i o Polkach.
Jak jest z Turczynkami?

I tu Was nie zaskoczę.
Różnie.
Jak u nas, tylko bardziej - z racji dużo bardziej znaczących przepaści pomiędzy miastem i wsią, ludźmi wykształconymi i tymi, którzy nawet nie potrafią czytać.
Każdy, kto odwiedził choć jedno nie-kurortowe tureckie miasto, doskonale wie, że już na poziomie samego wyglądu pełno jest różnic: kobiety przykryte od stóp do głów, kobiety w chustkach i długich spódnicach, kobiety z dekoltami i oryginalnymi fryzurami. Czasami te zakryte mówią o odkrytych jako dziewczynach, które się nie szanują. A odkryte nazywają zakryte zacofanymi. Dla nich - czasami jak dla nas - to też jest inny świat, o którym wiedzą mało.

A jeszcze bardziej ogólnie? Cytując dzisiejszy raport z Hürriyet, pensje Turczynek są o 25% niższe niż Turków. Wciąż mało ich na publicznych stanowiskach, w polityce. Połączenie pracy i rodziny? 60% pracujących kobiet nie ma dzieci. Wszystko się oczywiście zmienia, ale wymaga to czasu.
Chociaż... warto na koniec przypomnieć jeden istotny fakt: już w 1934 roku Atatürk wprowadził prawa wyborcze dla kobiet, co było ewenementem w skali Europy. Także pod względem edukacji i praw społecznych status kobiety w latach 20. XX w. został zrównany ze statusem mężczyzny.

Jak widać nic nie jest tak oczywiste, jak by się na pierwszy rzut oka wydawało.

Wszystkiego najlepszego Wszystkim Paniom :)


ps. Wielożeństwo w Turcji jest nielegalne!!!
ps2. A powiedzenie o tym, że w każdym związku i tak kobieta rządzi, tylko sprawia wrażenie, że rządzi mężczyzna - znane jest także w Turcji :)

19 komentarzy:

Anonimowy pisze...

nic dodac ni ujac skylar :)

pozdrowienia z gdanska!
ola

4emkaa pisze...

Prawda prawda :)))))

Anonimowy pisze...

Dawno tak dobrej notki nie czytałam ,poprostu szczera prawda...Pozdrawiam i wszystkiego najlepszego drogie PANIE:)

Anonimowy pisze...

Uwielbiam Cię za tę notkę:)

ag.ak pisze...

Skylar - brak mi słów po prostu... :D

Filip pisze...

no i zablokowali Kadikoy i nie dalo sie nigdzie dojechac

Anonimowy pisze...

hej a ja mam pytanie odnośnie kobiet ale tematu który chyba nie był poruszany <: otóż jacy są Alanyjscy chłopcy wszyscy wiemy. o tureckich możemy mieć wyobrażenie. dzień kobiet zbadany.a ja się zastanawiam jakie są tureckie kobiety/dziewczyny tak w codziennych kontaktach? miałam przyjemność poznać całą turecką rodzinę zaznałam ich gościnności, poznałam kobnitki w przedziale od 3 latki do 60latki. natomiast jedyne co zauważyłam to tylko jedna z nich (zajmująca się swoją drogą swoim biznesem) potrafila dogadać się po angielsku. jakoże ja nie znam tureckiego z całą resztą rozmawiałam przez 'tłumacza' albo wymieniałam uśmiechy. ;D generalnie każda z kobiet jaką poznałam zdawały się być miłe, nie patrzec z dystansem (choć była to dosyć 'zeuropejszczona' rodzina, zero zakrywania włosów itp) natomiast tak jak wspomniałam nie rozmawiałam z żadną z nich dłużej niż 5min. podejrzewam jednak że Ty autorko bloga pracujesz z turczynkami.. i jak wrażenia? oczywiscie wiem co człowiek to inny charakter itd nie chodzi mi o ich religijnosc ubiór co juz opisałaś. bardziej z ciekawostek... bo o facetach mozna pisac i pisac choc wbrew pozorom z tego co piszemy wynika to że są płytcy.(Ci turystyczni) ;) ale może kobitki też mają jakieś swoje śmieszne/fajne/złe nawyki przyzwyczajenia?
pozdrawiam i przepraszma za dłuugugi komentarz :)

Anonimowy pisze...

zgadzam się w 100% , a tak ode mnie to mam juz prawie za soba zwiazek z turkime na poczatku wsyztko fajnie , super a teraz raz na tydzien cos napisze i mysli ze jest ok .... oj

Anonimowy pisze...

Świetny blog! Ja ostatnio też mam do czynienia z Turkami i Turczynkami, którzy sobie Polskę obrały jako niezłe miejsce na Erasmusa. ;) To co piszesz to szczera prawda. Każdego wieczora widzę Turka w zaawansowanym stadium podrywu przy jakiejś polskiej śliczności (lub też nie śliczności). Koleżanki z Turcji są mocno europejskie.. acz oczywiscie nie do końca. Cholera- mam ogromne problemy z rozgryzieniem jednej Turczynki (która po angielsku ledwo ledwo, ale jakoś próbujemy;), a po tej notce spodziewałem się jednak troszeczkę więcej na temat samych kobiet- może jest jakiś uniwersalny zestaw zachowań, jakie Tureckie kobiety po prostu lubią :D(tak, to byłoby zbyt piękne;)

Pozdrawiam, pisz tak dalej.

Anonimowy pisze...

znalam kiedys pewnego mehmata...:) i wszystko co piszesz potwierdza sie w 100%, musze poszukac jego listy do mnie - do tej pory nie wiem z jakich ksiazek korzystal piszac tam tak dlugie romantyczne wywody:D

pozdrawiam
kiss-me-kill-me

Anonimowy pisze...

Droga Skylar, ja tak ni z gruszki, ni z pietruszki. Nominowalam Cie do Kreativ Blogger Awards. Szczegoly na moim blogu.
Pozdrawiam serdecznie jako wierna czytelniczka. :-)
Reine_Marguerite z blogu francaise.blox.pl

Anonimowy pisze...

Wspaniała notka :) i szczera prawda. Mam 3 koleżanki turczynki. Każda jest inna. Uwielbiam z nimi pisać.
Mój turek powiedział, że nie lubi turczynek, ponieważ są zbyt pewne siebie, zapatrzone i myślą, że im się wszystko nalezy.
Tak jak jedna dziewczyna wcześniej wspomniała o swoim zakończonym zwiazku, mój chyba powoli tez się rozpada ze względu na niezbyt częste rozmowy...
pozdrawiam :)

dziobas pisze...

Już dawno chciałam poprosić o taki temat :). I spodziewałam się, że właśnie to usłyszę - że wszystko zależy od danej osoby. Ale stereotypy były, są i pozostaną, więc każdy pewnie i tak ma już wyrobione zdanie na ten temat :P.

Doti Uslu pisze...

Bardzo madra wypowiedz pod ktora podpisuje sie obiema rekoma. Jestem zona Turka i wielokrotnie spotkalam sie z ocenianiem mojego meza jedynie po pochodzeniu na zasadzie utartych krzywdzacych stereotypow.Nie mowiac juz o ostrzeganiu jak to moj troskliwy ukochany zmieni sie po slubie..Czas mija i coraz wiecej kolezanek zartuje ze musza pojechac do Turcji by poznac podobnego mezczyzne:)
Najwazniejsze to oceniac czlowieka jako jednostke a nie po jednostkach.

Anonimowy pisze...

Czemu sie o tym więcej nie mowi?! Z jednej strony zal mi tych wszystkich naiwnych dziewczyn, ktore zakochaly sie w tych oszustach, z drugiej strony same sa sobie winne. Moja przyjaciolka Monia, w maju urodzi dziecko. Pamiatke z wakacji w Side. Ojciec dziecka - Turek, jak tylko sie dowiedzial o jej ciąży zerwał wszelkie kontakty i zapadl sie pod ziemię. Ponoć jest znany z tego. Zatem ostrzegam wszystkie dziewczyny przed typkiem - Hayrettin Koldas z Antalyi

Anonimowy pisze...

ależ mówi sie o tym! Przeciez każdy/-a o tym wie! Ale wakacyjny romans, zawsze jakos podbuduje każda laskę, a juz szczegolnie taką "atrakcyjną inaczej". Współczuje twojej koleżance. Nie wiem czy może być coś gorszego niz niechciana ciąża z Turkiem. Hayrettin Koldas? To juz któres forum na ktorym pojawia sie jego nazwisko.

Anonimowy pisze...

No właśnie duzo jest o nim. A ja szukam namiaru na Hayriego. Numer telefonu albo adres mailowy. A wszędzie gdzie zajrzę to tylko gorzkie żale. Jakby ktos mial namiar na Koldasa- kosmicznaaneta@wp.pl

Hayrettin Koldas
http://forum.gazeta.pl/forum/w,660,97421270,104173768,Re_Turan_Erdem_z_sun_club_side.html

http://forum.gazeta.pl/forum/w,660,74602621,104174050,Re_czy_byl_ktos_w_hotelu_SUN_CLUB_SIDE.html?wv.x=2

http://forum.gazeta.pl/forum/w,660,102759586,104173604,Re_lovelas.html

Minka pisze...

A słyszałyście o "Turkish Love Game"? http://turkishlove.yuku.com/topic/3418/t/turkish-love-game.html

I wszystko jasne!

Anonimowy pisze...

Co do tematu poniżej. Hayrettin Koldas to zwykly żigolak. Jeżeli kobieta sie szanuje, nie bedzie miała z nim do czynienia. Jeżeli nie - polecam watek

http://forum.gazeta.pl/forum/w,660,74602621,,czy_byl_ktos_w_hotelu_SUN_CLUB_SIDE.html?v=2&wv.x=2