piątek, 20 lutego 2009

YEMEKI

/spolszczone od słowa "yemekleri" - jedzenie, czyli yemeki/


Najpierw śniadanie. Można powiedzieć klasyczne. Wygląda na stole tak ładnie, bo podawały Europejki, więc chleb jest z góry pokrojony, a nie położony wprost na stole i oddzierany po kawałku. Istotna obecność zieleniny, którą wcina się tak bez krojenia. Na talerzach rozłożona jajecznica. Brakuje herbat - już w drodze...


A teraz słodko: profiterol, czyli coś w stylu budyniu/musu czekoladowego z zatopionym w środku rodzajem ciastka... Obłędnie słodkie, ma swoich fanów - mi wystarczą dwie łyżeczki.


Tarta jabłkowa, niby standard, a także szalenie słodka. Na "przepłukanie" zwykła kawa. W tureckich kawiarniach i domach podaje się przede wszystkim: turk kahvesı, czyli kawę po turecku (mała, mocna, słodka, do tego od razu szklanka wody mająca na celu postawić na nogi) oraz nescafe - czyli normalną kawę rozpuszczalną z mlekiem lub bez, przez wszystkich tak właśnie zwaną.


Lavaş, czyli to, co kochamy w tureckim serwisie. Do większości obiadowych dań dodaje się jakieś "pieczywo" - może być zwykły ekmek, może być pide, ale najlepszy jest lavaş. Podawany na ciepło na drewnianej desce przypomina balon, który po chwili opada i jest (oczywiście) rozdzierany rękami. Smakuje wybornie z meze (przystawkami), na przykład cacıkiem (jogurt z ogórkiem i miętą), ezme (ostrą mieszanką paprykową), albo czosnkowym masłem.


Kiremitt - specjalne naczynie w którym zapieczony został tavuk (kurczak) przykryty ciągnącym się serem. Dużo sosu, soczyste, smakowite.


A oto tavuk w naturze.


Iskender kebab - jeden z chyba kilkudziesięciu rodzajów podania mięsa/baraniny typu kebab: z jogurtem, z pomidorowym sosem, ułożone na pide.


Gözleme - wiejski cienki placuszek, naleśnik, z nadzieniem z serka białego lub puree ziemniaczanego. Tutaj oba dodatki występują razem. Polecamy spróbować z ayranem gdzieś na świeżym powietrzu lub w prostej tureckiej knajpie w górach, tak smakuje najlepiej :)


Po posiłku należy przemyć dłonie limon kolonyą, aby pozbyć się zapachu jedzenia. Na zdjęciu: limon. Afiyet olsun!


Oczywiście jadłam i piłam dużo więcej, popuszczając pasa... tylko nie zawsze, pochłonięta degustacją, pamiętałam o zrobieniu zdjęcia. Ba, piłam nawet - pierwszy raz w życiu - anyżówkę rakı (namawiana przez Króla Pomarańczy z okazji Walentynek) - i mi smakowała. O kulinariach będzie jeszcze przy innych okazjach, bo jak wiadomo temat jest niewyczepany... a ja dopiero odkrywam w sobie pasję do jego zgłębiania...

25 komentarzy:

Anonimowy pisze...

hi..in the Adana kebap photo...its not Adana kebap...its İskender kebap..i am sure about that coz Adana is my home..so please change it coz Polish people will misunderstand Adana kebap:))
Greetings,Aykut

Anonimowy pisze...

and that Lavaş photo...its pide...not Lavaş...on the Lavaş,there isnt sesame...sorry but thats fact:) maybe u have to find better guides to tell all of that:)

Anonimowy pisze...

and in the Tavuk photo...its Horoz(male tavuk) and the far one is Tavuk..

Anonimowy pisze...

sorry but i am not writing that to show that you are wrong...just wanted to correct it,coz as i know,so much Polish girls reading your blog..and they have to learn right ones..
thanx to u for make blog like that to show Turkey life..
Greetings,Aykut

Anonimowy pisze...

Bardzo "smakowicie" zrobione zdjecia.ma

Anonimowy pisze...

'That's the answer

Rakı

I don't remember the question'

zapamiętane z koszulki znajomego Turka :P ale jak dla mnie smakuje okropnie;)

Ola

4emkaa pisze...

he he he widzę, że odezwał się kulinarnie poprawny turecki tubylec... ciekawe, czy czytał twój wpis z translatorem :P
A tak swoją drogą smaczne zdjęcia. Dobrze że byłam po śniadaniu bo specjał LAVAS to to co lubię najbardziej ale profiterol to konicznie muszę spóbować w tym roku :)życzę miłych wrażeń kulinarnych... więcej zdjęć i poproszę jeszcze o więcej informacji:)

Anonimowy pisze...

akurat znam tego Turka,spędził w Polsce trochę czasu, a poza tym też pracowałam w Turcji i wiem jak wygląda iskender kebap, bo sama go jadłam

skylar pisze...

Hello Aykut, as you see I just made a small mistake with Adana/Iskender and I have changed it few minutes after publishing.
About lavas - I know WHAT is lavas and WHAT is pide, and on this photo, THERE IS LAVAS :)
About horoz/tavuk - this is a kind of joke, so don't worry I think people will understand it :)

I am not learning from guides, I am just living here.

Tesekkur ediyorum, selam

Anonimowy pisze...

a zapomniałam dodać(ja od komentarza o Aykucie), że świetny blog i lubię go czytać, bo mam podobne odczucia co do Turcji, sama tam pracowałam,byłam wiele razy i w kwietniu pewnie znowu mnie to czeka.Pozdrawiam

Anonimowy pisze...

i jeszcze dodam do moich dwóch komentarzy, że miałam taki pomysł, aby napisać książkę, coś na zasadzie anegdoty typu polski turysta w Turcji, gdyż pracowałam i będę pracować jako rezydent. Czy myślałaś o napisaniu książki? jestem z wykształcenia polonistką i zauważyłam,że masz lekkie pióro;)

Anonimowy pisze...

Skylaar dzieki za tego iskendera :) Najlepszy jadłam gdzies koło Manavgatu, restauracja Adres chyba. Niesamowity.
Profiterol musze zapamiętać bo wygląda apetycznie a ja uwielbiam słodkości tureckie.
Limon kolonya obowiązkowo. Kupuję ją do domu bo przydaje sie w samochodzie na dłuższe podróże.

Pozdrawiam
Pariss

Anonimowy pisze...

jaka dyskusja tu rozgorzala! jakoś wierze Agacie :P
myślę, że ma ją kto z ewentualnych błędow wyciągnąć.
a co do jedzenia - ponieważ jestem fanem różnorodnej kuchni - czekam na więcej... mam nadzieję, że nie tylko ja.
/patrycja-em

Anonimowy pisze...

hi again..thanx for reply..and changed Adana kebap to İskender kebap:))i was trying to change people mind when i was in Poland...coz in Poland,they are selling Doner with the name of Kebap..i am sure that u know difference between them..
and for Lavas...i am sure about that photo is pide..coz every morning i am buying Lavaş at summer..so i can understand it..Lavaş is thinner and softer than Pide..and no sesame on it..
Greetings,Aykut

Anonimowy pisze...

and 4emkaa...i didnt read article about Turkish translator..where is it on the blog?..i can guess what it is written about them but i want to read:))
dzienkuje..Aykut

4emkaa pisze...

To Aykut it was kind of joke if it hurts your feeling I owe you an apology. I hope you forgive me, please don't take it to personal:) Regards 4emkaa

Anonimowy pisze...

no 4emkaa...it didnt hurt me...so no need to apology...i really wanted to know what written about ''translator'' that u told...coz i didnt read all this blog..i just saw that page with foods photos and wanted to correct somethings:))..didnt check other pages yet..coz they are in Polish,so i cant understand all topics:( maybe u help me to find that page:))
regards,Aykut

Anonimowy pisze...

i can understand the jokes...so i dont take personal...dont worry..nothing to forgive or apologize:))regards,Aykut

Anonimowy pisze...

sorry 4emkaa...i misunderstood your first comment...i didnt use translator....i am asking to my Polish friends to translate for me...and they translated me wrong...u asked me about that ''he used translator''...but they translated me like ''there is article about translators''..sorry for misundertandings...:((


P.S.:Skylar...i think all Polish girls reading your blog coz i got messages from my friends about that comments..that i misunderstood 4emkaa comments:))..so it shows you have so much fan..u are famous in Poland:))u should think to use that advantage:))... go on like that..doing good job...
Greetings,Aykut

LilQueen pisze...

miedzynarodowa ,,dyskaszon''.
Co do potraw az sie zorbilam glodna.Troche przeszkadzało mi to że wsyzstko bylo za słodkie.
NIE KUPUJCIE TURKISH DELIGHT ZE ZDJECIEM ALANYA bo są okropne i bez smaku

Anonimowy pisze...

Skylar- zdjęcia jak zwykle obłędne, notka super, niedzielna również ;)
ciekawe gdzie teraz się wybierasz... ? :)

a popularność bloga imponująca. wciąż nie potrafię zrozumieć czemu nie udało się z tym Blogiem Roku..

Pozdrawiam,
M.

gangrena pisze...

Nabrałam ochoty na żarcie. :S

Anonimowy pisze...

Mniammm...
Miałam przyjemnośc skosztowac profiterol i chociaż uwielbiam słodkości po połowie marzyłam o gorzkiej kawie, a popiłam salep-też słodki,więc naprawdę ledwo dałam radę:)) Na stoliku śniadaniowym zamiast kolorowych nakryc zawsze mieliśmy gazetę pełniącą rolę jednorazowego obrusa:) Wśród tych wszystkich pyszności brakuje mi jeszcze lahmacun, które uwielbiam i próbowałam zrobic w domu,ale smak już nie ten sam!!! Kolonya faktycznie obowiązkowa,kupiłam sobie do domu,ale używam oszczędnie bo niestety nie wiem,kiedy uda mi się zakupic nowy zapas...
Pozdrawiam gorąco i mam nadzieję,że pomimo powrotu to nie koniec fotek z Turcji:)!!!
Ola

dziobas pisze...

O matko! Ale pyszności! Ja chcę to drugie!

CiddiBiri pisze...

My favorite "iskender kebap" with hot fresh pepper :) Mmmmm...