poniedziałek, 21 kwietnia 2008

O TYM KIM JESTEŚMY I DOKĄD ZMIERZAMY

ONA_1:

Wakacje, na które czekało się cały rok, to wyjątkowa sprawa. Kilka miesięcy wcześniej wybiera się biuro podróży i hotel, robi rezerwację. Potem pracowicie przeczesuje się internet w poszukiwaniu opinii, wypowiedzi, albo ludzi, którzy lecą w tym samym czasie-w to samo miejsce-tymi samymi liniami-i nawet-z tym samym biurem podróży. Czyta się informacje, przygotowuje się, w końcu kupuje nowe niezbędne rzeczy:
a) kostium kąpielowy
b) sukienki, buty, bluzki
c) kosmetyki
d) idzie się do fryzjera, robi paznokcie
bo przecież zdjęcia zrobione na wyczekiwanych wakacjach będą potem w rodzinnym obiegu cały rok! Aż do następnego wyjazdu. Wreszcie można zrzucić tą polską szarość, te nudne dżinsy, polary, kurtki, dodać sobie trochę koloru, zarówno dosłownie, jak i w przenośni, zarówno zewnętrznie, jak i wewnętrznie. Dopieścić się słońcem, po prostu wyspać, odpocząc, zobaczyć coś nowego, bo przecież jest się tego wartym - tej odrobiny luksusu.


ONA_2:

Czasem jest tak, że człowiek spracowany i zmęczony nagle przypomina sobie, że jeszcze nie wykorzystał urlopu. Albo trafiło się po prostu parę dni wolnych. Więc w ostatniej chwili wlatuje się jak huragan do biura albo na stronę www i wykupuje ofertę last minute. Adrenalina wzrasta, w brzuchu zaczyna się przyjemne mrowienie - ahoj, przygodo! Szybkie pakowanie walizki, podlanie roślinek, załadowanie nowych baterii do aparatu fotograficznego i już praktycznie można jechać. W drodze na lotnisko czujesz się jakby to się nie działo naprawdę; było snem; bo przecież wszystko trwało tak krótko.


HEY SEXY LADY, I LIKE YOUR FLOW

Do tego nie sposób się przygotować. Jeśli większość roku spędza się w tak zwanej Europie Środkowej, po przyjeździe w rejon basenu Morza Śródziemnego doznaje się zawsze szoku. No bo jak to się dzieje - tak, jakby ktoś nagle pstryknął palcami i zmienił dekorację wokół ciebie. Słońce jest inne, niebo jest inne, woda jest inna, i ludzie, i muzyka, po prostu wszystko. Zmysły są ZAATAKOWANE, natychmiastowo, kompletnie. Nasycenie kolorem, zapachem i smakiem przekracza dopuszczalne normy. Doznajesz intensywności życia, nawet jeśli jej sobie nie uświadamiasz, masz ją w sobie, ona cię przenika, wypełnia cię natychmiastowo na takiej samej zasadzie, jakbyś się nagle zakochała. Bum - i już chodzisz innym krokiem, patrzysz innym wzrokiem, wybierasz inne kolory ubrań i częściej się uśmiechasz. Promieniejesz.
A ponieważ jesteś krótko - tydzień lub dwa - starasz się to wykorzystać do maksimum. Nie polegujesz pół dnia na łóżku, jak to masz w zwyczaju w domu, bo "aż szkoda". Nie kładziesz się spać po wieczornym filmie o 22, tylko ubierasz się w najlepsze ciuchy i wychodzisz na miasto, no, choćby po to, by dotknąć tej atmosfery wiecznych wakacji jaka, wydaje się, ciągle tu panuje.
I ludzie - przyjaźni, otwarci, nieszkodliwie zaczepni. Randka z którymś z tych facetów jest tylko kwestią czasu. A potem przekomarzanki, śmieszne rozmowy, uczenie go polskiego, co tak słodko brzmi, spacery po plaży, i to, że jest taki wrażliwy, a ty się kompletnie tego nie spodziewałaś (znając stereotyp panujący w Polsce o brudnych i twardych macho facetach). Żegnacie się często płacząc oboje, i wydaje się, że już nigdy nic nie będzie takie samo.


"POLISH GIRLS GOOD FOR SEX"

Dziewczyn, które zakochały się podczas wakacji są tysiące. Dziewczyny, które podczas wakacji w Turcji zakochały się i straciły dziewictwo, powinny założyć osobne forum internetowe, tak jest ich dużo - to fenomen. Każdej jesieni i zimy komputery w kawiarenkach internetowych całej Turcji są pewnie rozgrzane do czerwoności, a co dopiero łącza. Są już serwisy czatowe wyspecjalizowane w konkretnych narodowościach: Dla amatorów Rosjanek, dla amatorów Polek, itp. Na polskich forach też huczą dyskusje: o języku tureckim, o tym, gdzie która "swojego" poznała (często wychodzą tu niekoniecznie zabawne prawdy na jaw - że kilka dziewczyn - z tym samym "swoim" miało tak zwany romans). Wystarczy spojrzeć na komentarze do notki, którą dawno, dawno temu zamieściłam pod starym adresem bloga: http:/turcja.blogownik.pl/?p=15786 - niewiarygodne, że przez tyle miesięcy nadal istnieje tam życie! :)


ONA_1 przygotowywała się do wyjazdu stopniowo, ONA_2 skoczyła na wakacje nagle, spontanicznie - a efekt często jest taki sam. Krótki wakacyjny pobyt na tym przecież polega: by zapomnieć o nudzie codzienności, by zaszaleć, zrzucić maskę dojrzałości, odpowiedzialności, i pobawić się trochę tak, jak na młodą w końcu osobę przystało.

Tydzień. Ile to jest? Ile czasu, by coś, czy kogoś poznać? Praktycznie nic. Wszystko jest ułudą i bajką, jest dla nas nowe, więc łapiemy to garściami, kosztujemy, zapominając o tym, że na dłużej powszednieje - i staje się podobne do naszego życia. Turcja jest dla nas piękna, bo tego oczekujemy. Ma być - w końcu to cudowne wakacje. Tak samo jest z poznanym w pięknej Turcji pięknym mężczyzną - przymykamy oko na wady, jak językowa niesprawność, byle jaka praca, brak wykształcenia - a patrzymy tylko na jego fotogeniczność, zgrabny tyłek, romantyczne spojrzenie i to, że język turecki w jego ustach brzmi jak poezja. I jak on o nas dba! Jak o królewnę. Trudno się dziwić - żadna szanująca się Turczynka nie zgodziłaby się, żeby po 2-dniowej znajomości nazywano ją "moje kochanie" i całowano pod palmą.

Ale wtedy nie myślimy racjonalnie. Wszystko jest inne, świat jest inny, prostszy i piękniejszy niż na co dzień, i ona - "taka trzeźwa i rozsądna" - nie przejmuje się tym, co zwykle. Bo po co - to przecież takie proste, ONA_1 albo ONA_2 (a czasem obydwie jednocześnie) kochają JEGO i cała reszta przestaje mieć znaczenie. One kombinują jak tu wrócić, załatwić kolejny urlop, bo przecież on będzie czekał. Obiecał. Polscy faceci wydają się na ich tle obmierzłymi nudziarzami z piwnym brzuszkiem i początkami łysiny. Szpanują pracą w Irlandii czy Anglii a nie potrafią być dżentelmenami! Jak Turcy.
Poza tym fajnie się pochwalić koleżankom nowym "ciemnym" chłopakiem - od pewnego czasu jest na to moda. I jeszcze muzułmanin... pełna egzotyka.


Dopóki ONA_1 i ONA_2 nie wykraczają swoim zachowaniem poza ramy normalnego wakacyjnego romansu - można powiedzieć że jest OK.
Gdy któraś z nich zacznie naprawdę "COŚ" czuć - w większości przypadków sprawa robi się grząska.


Dlatego turystyka w Turcji nigdy nie upadnie.

28 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Wreszcie nowa notka;) Przeczytalam Twojego bloga od deski do deski, jako ze za tydzien wylatuje do Turcji jako rezydentka (pierwszy raz). Wielkie dzieki za szeroki zakres informacji na temat, w dodatku masz fantastyczny styl pisania:) Tak trzymac, pozdrawiam Teresa

mor cadı pisze...

dobre, dobre!
nie ma co się cackać!
nie ma co się roztkliwiać!
grunt to szczerość!


ps. ale komentarzy na tym starym blogu!!! o la la, kochana! to dobry znak, dobry znak...;)

4emkaa pisze...

POINTA ... REWELACJA PALCE LIZAĆ!!!! A jeśli chodzi o to co napisałaś to prawda .. ja jestem ONA_1 i za miesiąc może strzelę platona :P Jedziesz do Turcji znów jako rezydentka, czy masz inne plany. Bo jakoś cicho o tym na Twoim blogu.

Gangrena pisze...

Dobrze, że chociaż Ty piszesz wprost. Może jakaś dziewczyna przeczyta, dostanie "po łbie" i nie zrobi nic głupiego.

Tylko coś dłuuugo tzreba było czytać na nowy kawałek Ciebie w notce. :)

pzdr

Gangrena pisze...

czekać* :)))

Renia pisze...

Skylar, oglądałaś ostatnią Szansę na sukces? Była z Shakin Dudim. Jedna z uczestniczek zrezygnowała z ośmiomiesięcznego wyjazdu do Turcji jako rezydentka na rzecz wystąpienia w telewizji, bo jak powiedziała "jest tam zbyt niebezpiecznie"! I co Ty na to?

renia pisze...

A co do Twojej notki, to nie wiem jak jest z turystyką w Turcji, bo nigdy tam nie byłam, ale wbiłaś wszystkie laski w dwa schematy i podsumowałaś "Dlatego turystyka w Turcji nigdy nie upadnie." To chyba nie do końca tak jest, co? ;) Właśnie! Co z Twoją walką ze stereotypami? Że przypomnę ostatnią notkę o utartych schematach związanych z Islamem i Twoją próbą ich obalenia. Szkoda, bo o ile dobrze pamiętam Twoje deklaracje, to miałaś walczyć ze stereotypami, a nie tworzyć je. Popraw się! Pozdrawiam.

skylar pisze...

Do Reni:

po pierwsze: jeśli ktoś rezygnuje z wyjazdu bo wg niego jest niebezpiecznie, to jego sprawa. ja i mnóstwo moich znajomych jeździmy co roku na wiele miesięcy i nigdy nic nam się nie stało. to już jest wybór danej osoby i nic mi do tego.

po drugie: nie napisałam o WSZYSTKICH dziewczynach z Polski, to raz. Dwa, gdybyś w Turcji i innych ciepłych krajach spędziła trochę czasu jak ja, zobaczyłabyś, jakie romansowanie z miejscowymi jest powszechne. Potem odbieram mnóstwo maili od zakochanych dziewczyn, ktore prawdziwie cierpią, bo wierzą tym chłopakom na słowo. I potem jest tak: dziewczyny cierpią, a chłopacy romansują z nastepnymi i mówią "Polish girls are good for sex" (cytat z życia).

Dlaczego mam sie "poprawić" i pisać jak to w Turcji jest pięknie? Owszem, jest pięknie, ale to też jest rzeczywistość. Mimo wielu zalet niektóre polskie dziewczyny są czasem bardzo naiwne, i tylko o to mi chodziło, bo czasem tylko zimny prysznic otwiera oczy. Nie przejmuj się - przecież na pewno Ciebie to nie dotyczy :)


Pozdrawiam

skylar pisze...

ps. Co do walki ze stereotypami: nie jestem "kobietą walczącą" i czasami mam po prostu ochotę wbić kij w mrowisko, dla frajdy. Co w tym złego? ;)

Anonimowy pisze...

A mój romans, który miał byc wakacyjni i szybko się skończyć, jakoś sie nie skończył a wręcz przeciwnie. Plany sa potężne ale ciiiii , żeby nie zapeszyć:)

Anonimowy pisze...

O rany przeczytałam, swój wczorajszy wpis i wyszłam na kompletną idiotkę. Nie tak miało to zabrzmieć. Faktycznie jestem ONA 1, bo planuję z wyprzedzeniem. czytam dużo na temat danego miesjaca i staram się uzyskać jak najwięcej potrzebnych inforamcji.
A co do związków damosko - męskich. Mogę jedynie pomarzyć i stąd mój PLANTON. Popatrzę na przystojnych facetów i na tym się skończy :) Bezpieczna będę całkowicie. A co do samej wypowiedzi, to SKYLER ma rację. Trzeba uważać i uśmiechać się, być uprzejmą, ale to wszystko. Rozumiem, że nie zawsze tak musi być i że można się zakochać bez pamięci i być dalej ze swoim facetem szczęśliwą, ale w większości przypadków tak się nie dzieje. Zatem jadę na wakacje na 5 tygodni, liczę na dobrą zabawę, poznanie nowych ludzi, i na ucztę dla oczu w kwestii cudowych widoków, krajoobrazów, zabytków i ciał męskich (oraz żeńskich - Turczynki są zniewalającą piękne, nawet ubrane szczelnie :))))))))))
4emkaa

Anonimowy pisze...

Twoj blog jest niepowtarzalny i szczerze wyjatkowy Piszesz tak magicznie .. Gratuluje Bardzo chcialabym sie z Toba skontakotowac poniewaz potrzebuje Twojej malej pomocy bardzo prosze o kontakt tina2005@wp.pl

Renia pisze...

Ah, cięta i ironiczna riposta ;)
"Nie przejmuj się - przecież na pewno Ciebie to nie dotyczy"
To prawda, ze nie dotyczy :P Mnie nic nie dotyczy co wbija sie w schemat ;) I zapewne masz rację z tym, że wiele dziewcząt, kobiet to naiwne istoty wierzące w wielką, egzotyczną miłość. Nie wątpię w to, pomyślałam tylko, że zbyt dużym uogólnieniem jest opieranie na tym turystyki. Ale skoro nie, to Turcy w moich oczach w tym momencie wiele stracili. "Polish girls are good for sex"? Jak po turecku jest patologia?

skylar pisze...

patologia? w turystyce masowej przede wszystkim panuje patologia... a Alanya to jest mekka masowej turystyki...

ja nie opieram turystyki na polskich turystkach. to nie jest żadna poważna teoria. to tylko notka na blogu :) każdy sobie w niej znajdzie co chce znaleźć.

Renia pisze...

a tam, już nie będę komentować, bo mnie teraz nie lubisz, cześć

skylar pisze...

nie mogę powiedzieć że Cię lubię albo nie, bo nawet Cię nie znam przecież :)
trochę więcej luzu... ;)

pozdr.

Renia pisze...

Jak mówisz więcej luzu, to więcej luzu, będę komentować, a więc czekam na nową notkę ;) Kiedy zdradzisz wszystkim ciekawym i ciekawskim co z Twoim powrotem do Turcji?

Anonimowy pisze...

ja uwazam ze kazdy ma prawo do wakacyjnej milosci, a na temat "szanujacych sie turczynek " tez wiem swoje :)

Anonimowy pisze...

wiec pozwolmy czasem uciec "komus"od szarej rzeczywistosci, jest co wspominac na stare lata:)

skylar pisze...

szalejcie dziewczyny, jak wam to sprawia przyjemność, jak pisałam w notce: dopóki obydwie strony mają identyczne nastawienie, to jest OK i nikomu to nie przeszkadza.

ogólnie odnośnie "szanujących się Turczynek" i "turystek na jedną noc" temat jest długi i skomplikowany, więc na tym może skończę.

agrafka pisze...

o kurcze,jak ja lubie twojego bloga,kochana!


nikt nie dostanie po lbie,nikim nie wstrzasnie.my tutaj nie piszemy o takich,ktorymi da sie wstrzasnac logika i doswiadczeniem.
Swoja droga w 05'bylam w Antalyi w Topkapi Palace z "World of Wonders".
Moja szefowa,ktora jest wlascicielka sieci hoteli w Holandii i z ktora podrozowalam,powiedziala mi ze w "WoW" obsluga jest dobierana scisle wedlug wygladu.Potem jeszcze odpowiednie przeszkolenie.Nie trudno w takim resorcie poczuc sie jak w raju.Tylko ze resorty to nie jest jednak prawdziwa Turcja,niestety.

signorina pisze...

Z kolejna napisana przez Ciebie notka na tym blogu wpadam w jeszcze wiekszy zachwyt.
Cichym obserwatorem jestem od tamtego roku i nie doczekałam się jeszcze tematu ''szanujacych sie Turczynek'' i ogólnej ich oceny okiem europejki co może byc szalenie ciekawe!!Mam nadzieję,że pomyślisz o tym ;))
Pozdrawiam.

Anonimowy pisze...

A mój wakacyjny romans z turkiem z Alanyi zakończył się zaręczynami!! i co? może nie wszyscy są tacy sami!Pozdrawiam

Anonimowy pisze...

Dziewczyny, cos Wam napiszę i niech to bedzie dla Was przestrogą.
Kilka lat temu poznałam pewnego Turka, ale ponieważ Turcję znam od dzieciństwa, wiedziałam, że nie należy im ufać. Wiele razy bawiłam sie z nimi na dyskotekach podczas urlopu itp. Tym razem wydawao mi się, że on (ten skur.......) sorry - że on jest inny. Przyjeadzałam do Turcji co miesiąc, także na jego koszt. Było jak w bajce. Po pewnym czasie zaręczyliśmy się i snuliśmy plany na współna przyszłość. Jego rodzina mnie uwielbiała i podkreslali, że mimo, iz nie jestem muzułmanka to w pełni mnie akceptują. Musze dodać, że oboje jesteśmy po 30-tce. Mial przyjechac do Polski i przynajmniej przez jakiś czas tu zamieszkać. Staraliśmy sie o dziecko ale sie nie udało. Jednak jego przyjazd ciągle sie odwlekał, a on sam nalegał na moje zamieszkanie w Turcji. Pewnego dnia dostałam sie do jego skrzynki e-maiowej. To, co zobaczyłam było dla mnie szokiem. Dosłownie 20 kobiet w różnym wieku, do których regularnie pisał "I love you, I miss you" i z którymi regularnie sie spotykał. Dziewczyny z całego świata: niemki, czeszki, rosjanki, etc. Jak miały do niego przyjechac, prosił je o 3 butelki whiskey czy inne drobiazgi. Okazało się, że mójnarzeczony to tania męska dziwka. W dodatku z maii wyczytałam też że ma dziecko z jakąś laską. Uwierzcie mi, że nie jestem pierwsza naiwna i mimo moich wiecznych podejrzeń i sprawdzania go, nigdy nie byo żadnego znaku, a życie z nim było jak w bajce. Pokazałam mu te jego maile i wiecie co odpowiedział? Że to nie jego maile!!!! DZIEWCZYNY ZANIM STARCICIE ZDROWIE NA TYCH SKUR..... PROSZĘ WAS, NIE DAJCIE SIE OMAMIĆ TAK JAK JA. POZDRAWIAM.

Anonimowy pisze...

Dziewczyny, cos Wam napiszę i niech to bedzie dla Was przestrogą.
Kilka lat temu poznałam pewnego Turka, ale ponieważ Turcję znam od dzieciństwa, wiedziałam, że nie należy im ufać. Wiele razy bawiłam sie z nimi na dyskotekach podczas urlopu itp. Tym razem wydawao mi się, że on (ten skur.......) sorry - że on jest inny. Przyjeadzałam do Turcji co miesiąc, także na jego koszt. Było jak w bajce. Po pewnym czasie zaręczyliśmy się i snuliśmy plany na współna przyszłość. Jego rodzina mnie uwielbiała i podkreslali, że mimo, iz nie jestem muzułmanka to w pełni mnie akceptują. Musze dodać, że oboje jesteśmy po 30-tce. Mial przyjechac do Polski i przynajmniej przez jakiś czas tu zamieszkać. Staraliśmy sie o dziecko ale sie nie udało. Jednak jego przyjazd ciągle sie odwlekał, a on sam nalegał na moje zamieszkanie w Turcji. Pewnego dnia dostałam sie do jego skrzynki e-maiowej. To, co zobaczyłam było dla mnie szokiem. Dosłownie 20 kobiet w różnym wieku, do których regularnie pisał "I love you, I miss you" i z którymi regularnie sie spotykał. Dziewczyny z całego świata: niemki, czeszki, rosjanki, etc. Jak miały do niego przyjechac, prosił je o 3 butelki whiskey czy inne drobiazgi. Okazało się, że mójnarzeczony to tania męska dziwka. W dodatku z maii wyczytałam też że ma dziecko z jakąś laską. Uwierzcie mi, że nie jestem pierwsza naiwna i mimo moich wiecznych podejrzeń i sprawdzania go, nigdy nie byo żadnego znaku, a życie z nim było jak w bajce. Pokazałam mu te jego maile i wiecie co odpowiedział? Że to nie jego maile!!!! DZIEWCZYNY ZANIM STARCICIE ZDROWIE NA TYCH SKUR..... PROSZĘ WAS, NIE DAJCIE SIE OMAMIĆ TAK JAK JA. POZDRAWIAM.

Anonimowy pisze...

No pięknie... ten ostatni post napewno daje do myślenia!!! To dupek... brakuje nawet epitetów na tego gnojka!!! Ja poznałam turka w Polsce,po pół roku poleciałam do Turcji... wszystko było pięknie i wręcz idealnie... chyba zbyt idealnie! Wymyślił sobie naszą przyszłośc w Turcji co dla mnie było nie do przyjęcia, bo gdzie tu moje zdanie( niby słuchał to co mówie i brał to pod uwage,ale tak naprawde zawsze znalazł wytłumaczenie,że jego pomysł jest lepszy).Po roku znajomości zerwałam wszelkie kontakty, bo próbował mnie zaprogramowac na tryb"on i tylko on"- najlepiej,gdybym cały dzień siedziała przed kompuerem i z nim pisała, pozakładał blogi i strony w internecie z naszymi zdjęciami, na stronce mojego ówczesnego zakładu pracy wypisywał różne komentarze w stylu kocham cię,tęsknię,napisz do mnie itp(oczywiście czytali to inni pracownicy,szef,znajomi i nieznajomi)... pomimo dzielącej nas tak dużej odległości czułam się osaczona i pomimo,że zakochałam się w nim to dośc szybko otworzyłam oczy i odpuściłam sobie... po 3 latach nadal dostaje od niego smsy np:że dziś jest rocznica naszego poznania(albo czegoś innego) i że on nie chce już życ... Dodam jeszcze,że rodzice poznali go i polubili, mama była wręcz w szoku,że przestałam do niego pisac i dzwonic... Teraz mam faceta polaka z powiększającym się piwnym brzuszkiem,upartego i marudnego ale wolą taką wspierającą mnie "szarą rzeczywistośc" od "egzotycznego niby-ideału" dla którego musiałabym wszystko poświęcic...
Pozdrawiam gorąco!!!

Anna pisze...

witam :)))
pierwszy raz udzielam sie społecznie na jakimkolwiek blogu w internecie. ten oto znalazłam przez kompletny przypadek.. Skylar muszę przyznać, że Twoje opowieści (jak dla mnie podchodzące pod wspaniałe felietony, którym chylę czoła) wywarły na mnie ogromne wrażenie! świetny styl, świetna interpretacja i czysta prawda pomiędzy dobrym humorem! wiem,że Twoje komentarze i opinie są w 100% prawdą,ale chciałabym też przedstawić moją prawdę:). nie raz byłam w Turcji. znam ten kraj "od kuchni"..od strony na pewno nie turystycznej. chcąc nie chcąc ;) moje losy bardzo mocno połączone są z tym krajem, mimo iż nigdy tego nie chciałam! zawsze bowiem uważałam, że Turcja to owszem piękny. rajski kraj, ale na wakacje.. jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że chłopak, którego niewinnie poznałam w samym centrum Warszawy okzał się turkiem (dodam, iż byłam święcie przekonana, iż pochodzi on z bajecznej Hiszpanii! haha!.. on biedak myślał, że moją ojczyzną są świetliste Włochy! ;)). Po wyjściu prawdy na jaw nie miałam najmniejszej ochoty spotykać się z osobą, która nie dość nie jest europejczykiem, to jeszcze jest innego wyznania i z reguły nie szanuje kobiet. czas mijał ( nam obojgu w Polsce ;) ) i okazało się, że ten oto mężczyzna jest mężczyzną mojego życia! W lutym tego roku zaręczyliśmy się i planujemy ślub. Mój narzeczony oczywiście daje mi wolną rękę w kwestii gdzie zamieszkamy- polska, turcja czy też może inne państwo. nigdy nie spotkałam człowieka, który byłby w stanie tyle dla mnie poświęcić i tyle mi dać bym tylko była szczęśliwa i czuła się kochana!! wiem, że są między nami ogromne różnice kulturowe, ale kochamy się i ufamy sobie bezgranicznie.
moje drogie Panie! cuda sie zdarzają! ja jestem tego świetnym przykładem! Turek też potrafi kochać bezgranicznie, bez fałszywej hipokryzji, i polka może uwierzyć w tą miłość!
powodzenia!

niepozorna pisze...

A mozna miec też 176cm.wzrostu i wtedy duzy procent męskiej populacji Turcji odpada,bo z niższym to jakoś głupio się wygląda;)i amtka natura zadbała o mnie;)
Kurcze uzalezniam się...;)
pozdrowienia Marlrna