niedziela, 31 października 2010

POWRÓT Z TURCJI DO ALANYI

Od czwartku jestem już z powrotem "w domu", czyli w Alanyi. I czuję się, jakbym wróciła zza granicy. Spędziłam 10 dni w zupełnie innym świecie, otoczona innymi ludźmi, ba, nie mówiąc już nawet o potrawach, muzyce, jedzeniu!
Z takiej perspektywy Alanya wydaje się niemalże europejska, a na pewno "nieturecka", neutralna, pozakulturowa...

Potrzebuję teraz trochę czasu żeby ogarnąć myśli. Raz, że nadal jeszcze nie mam mieszkania, znajduję się więc w jakże znanym mi i tyle razy już przeżywanym stanie: "na walizkach". Dwa, że będąc w podróży dotknęło mnie zatrucie... tak, to dowód na to, że alanijska flora bakteryjna jest zupełnie inna nie tylko od tej w Polsce, ale także południowo-wschodniej Turcji. Znajduję się więc aktualnie na oczyszczającej dietce, obchodzę się z sobą jak z jajkiem, piję turecką herbatę bez cukru, na kolację jadam suche gotowane ziemniaki lub makaron a na deser biały jogurt - jednym słowem raj.

Wyprawa, jak to z wyprawami bywa, pełna była przygód i tak zwanych niespodziewanych zwrotów akcji. O niektórych z czasem opowiem, przeplatając zdjęciami. Wyszło trochę inaczej niż miało być - przez chorobę kilka rzeczy mnie ominęło. Po raz kolejny potwierdza się banał, że "najważniejsze jest zdrowie" :) Ale i tak jestem zadowolona - udało się zobaczyć miejsca, które były na mojej liście 'must-see' od dawna. Udało się chociaż na chwilkę zanurzyć w klimat zupełnie odmiennego świata.
Jak to ja, już szkicuję plan kolejnego wypadu. Teraz już pod zupełnie innym kątem, z innym nastawieniem, innymi zamiarami. Bo przecież ile można siedzieć w miejscu, prawda? Jeszcze żeby pieniędzy na te wszystkie plany starczało - to już w ogóle byłby ideał :)

6 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Szczerze współczuję zatrucia. Ja bym pewnie TAKIEJ flory bakteryjnej nie przeżyła. Od 6 lat jestem w Alanyi 3 razy w roku i mój organizm nie może przywyknąć do tejże - zdaje się bardziej przyjaznej flory... Czy jest jakiś turecki specyfik na tę przypadłość??? ;-) Pozdrawiam i życzę zdrówka. A.

4emkaa pisze...

cóż życzę zdrowia :))))) i czekam na opowieści :)

666 pisze...

Życzę zdrówka,pieniędzy na dalsze podróże i czekam na zdjęcia i dalsze relacje.Pozdrawiam.

Gastria pisze...

Ja także zawsze mam problemy żołądkowo-jelitowe jak jestem w Turcji, albo jak wracam z Cypru do Polski lub na odwrót. Zawsze jednak mam ze sobą stary dobry polski węgiel i tym się lecze jesli jest cos powaznego. Generalnie obarczam winą zamianę wody, bo inna w Turcji, inna na Cyprze a jeszcze inna w Polsce.

Anonimowy pisze...

Wracaj do zdrowia!!!i jak już znajdziesz mieszkanko, napisz trochę o podróży po Turcji!!!Byłam w tym roku w Turcji wschodniej ale z niecierpliwością czekam na Twoja relację!!Ten blog jest naprawdę super!!!

Anonimowy pisze...

polecam laremit i wszystkie jego zagraniczne odmiany ;)
mieszkam w indiach i gdy mnie lapie zawsze pomaga :)