środa, 18 sierpnia 2010

I ZNÓW NA WSCHÓD

Nie będzie dziś o pracy ani o Alanyi. Przynajmniej takie mam założenie ;) I tak większość turystów a i pewnie sporo czytelników tego bloga myśli, że my tylko wciąż leniuchujemy. Standardowe słowa, kiedy wychodzimy z hotelu (po dyżurach) o np. 10.30:
- O, to pani już ma fajrant?
Na co ja odpowiadam:
- Nie, jeszcze wizytuję 3 hotele a potem jadę od razu na wycieczkę (nie dopowiadając, że przed wycieczką przebieram szybko w toalecie koszulkę przepoconą na czystą, chlusnę twarz wodą, i, jak się uda, coś zjem).

Często też spotykamy się tutaj z sytuacją, że turyści przychodząc na dyżur pytają o coś, a potem, wstając oznajmiają:
- No to my już nie będziemy pani dłużej przeszkadzać/zawracać głowy.
Tak jakby moja praca polegała na czymś innym! Przecież po to właśnie jest rezydent - aby zawracać mu głowę. Chyba ten zwrot jako jedyny w pełni oddaje istotę naszej pracy. A więc - bez obaw, Szanowni Turyści - zawracajcie ;) My po to jesteśmy :)

Z drugiej strony nasza praca, tak często dyskredytowana, nie doceniania, nie szanowana, należy do jednego z takich zajęć, które mało kto "normalny" chciałby wykonywać. Często słyszy się, że znajomi, kiedy dowiedzą się czegoś więcej o pracy rezydenta, przysięgają na wszystkie świętości, że nie wytrzymaliby na takim stanowisku więcej niż jednego dnia.
Zgadza się. Praca z ludźmi wymaga anielskiej wprost cierpliwości. Spokoju i opanowania. Niech się dzieje co chce, samoloty zawsze będą się spóźniać, autobusy psuć, pracownicy nawalać a jedzenie nie smakować. Do tego trzeba zapłacić za wizytę u lekarza.
Nic, tylko stoicki spokój może nas uratować...

No, ale nie o tym chciałam. Chciałam o tym, że wciąż ciągnie mnie na wschód od Alanyi. Wybywam tam skokami. Było najbliżej, do Sapadere, potem do Gazipaşy, zachciało się dalej, do Anamur. Tym bardziej, że w takim miejscu nie być nadal, w szóstym roku pobytu? Skandal.
Nastał więc wolny dzień, i pojechałyśmy. W polsko-słowackim, znakomitym, babskim towarzystwie.

IMG_0078
Droga do Anamuru jest bajkowa. I niezwykle wymagająca. Ciągłe zakręty, urwiska, i weseli kierowcy szalonych ciężarówek. Trudno się więc dziwić, że ja nie prowadziłam... ;)
IMG_0074
Po drodze robiłyśmy postoje na bujanie w chmurach.
IMG_0084
Z Alanyi mniej więcej 130 km, przejeżdża się w 2.5-3 godziny.
IMG_0089
Punkt widokowy na dachu domu, gdzie akurat suszono maleńkie papryczki (biber).
IMG_0093
Meczet na zboczu którego minaret wyrósł jak spod ziemi.
IMG_0139
Pierwszy punkt zwiedzania: Anamurium, czyli starożytne, fantastycznie zachowane miasto. Szczerze przyznam: żadne jak dotąd nie zrobiło na mnie większego wrażenia...
IMG_0146
Turecki romantyzm znalazł ujście tym razem na murze antycznego hamamu - "Seni seviyorum" (Kocham cię)
IMG_0153
Hit całego kompleksu: wspaniały, ogromny, zachowany w świetnym stanie hamam (łaźnia)
IMG_0181
Raj na ziemi.
IMG_0191
Owoce opuncji. Kusi oko, ale chwytać tylko w rękawiczkach (kłująca skórka). Smakuje nieco jak kiwi.
IMG_0195
Parking przy mieście ;)
IMG_0198
Jeśli trzy kobiety zamawiają sałatkę, to fantazja turecka kolejny raz znajdzie ujście.
IMG_0219
Kolejny punkt programu: Mamure Kalesi. Wspaniały zamek z fosą i pływającymi w niej żółwiami...
IMG_0257
Po wspięciu się na strome schodki jednej z baszt.
IMG_0275
Kolejny oprócz żółwi przedstawiciel stałych mieszkańców zamku. Wreszcie upolowany obiektywem.
IMG_0279
IMG_0293
Mury budowano wykorzystując otoczenie - nadmorskie skały.
IMG_0295
Anamur słynie z bananów ("muz").
IMG_0297
- Pani robi zdjęcie, a trzeba posmakować!
No to kupiłyśmy. I były pyszne!
IMG_0299
Przystanek autobusowy...
IMG_0310
Piraci z Karaibów vel Robinson Cruzoe czyli zabawy anamurskiej młodzieży.
IMG_0322
Suszenie snopków sezamu. To z niego robi się chałwę.
IMG_0373
Podsumowanie podróży: zepsuty sandał, białe od pyłu stopy, zadraśnięcia tu i tam, spalony od słońca nos. I akumulatory naładowane pozytywną energią na cały najbliższy tydzień. A może i dłużej.


Było wspaniale.

Kontynuacja wypraw na wschód po sezonie. Planuję (wreszcie, wreszcie!) PRAWDZIWY WSCHÓD Turcji i na deser Syrię. Decyzja podjęta, pora zwerbować towarzyszy podróży (ktoś chętny?). Samotne wyprawy są znakomite, ale nic nie smakuje tak, jak odkrywanie nowych lądów z "nadającymi na tych samych falach" ludźmi.

IMG_0288

21 komentarzy:

Bedawi بدوي pisze...

Świetne zdjęcia i przypomniałas mi smak Anamurskich bananów, mmmmm. Do Syrii? Bardzo chętnie byłam juz raz ale zawsze chętna :D A tak jak mówisz najlepsze są podróże na własną rękę.

Zapraszam tu moje samotne podróże Syria też jest :D
dromaderka.blogspot.com

I czekam z utęsknieniem na nowe

Melekcim pisze...

Każda nowa notka i cudne zdjęcia Naszej Cudownej Skylar ładują moje akumulatorki na najbliższy tydzień a może i dłużej:)Pozdrawiam cieplutko!

Anonimowy pisze...

Uwielbiam tego BLOGA!!!!

Anonimowy pisze...

Cudowne widoki,z niecierpliwością czekam na kolejne wpisy,które ładują pozytywną energią.W takie miejsca powinniście zabierac turystów.Serdecznie pozdrawiam droga Skylar:)

Anonimowy pisze...

Super :-)

Anonimowy pisze...

Skylar, koniecznie wybierz się do Syrii, wrażenia, klimaty i widoki niezapomniane już podczas samej podróży wdłuż wschodniego wybrzeża Turcji:) a sam Damaszek i Aleppo - brak słów...:)

Monia pisze...

haha przystanek autobusowy booski:)to się nazywa turecka pomysłowość;)zdjęcia naprawdę zapierają dech!z niecierpliwością czekam na następny post:)

Joanka pisze...

jejku - aż mi sie za tą Turcją zatęskniło... :)

A za wyprawe na wschód trzymam kciuki! :)

Anonimowy pisze...

No, niezla dawka swietnych zdjec! ma.

Agunia pisze...

Do Syrii, chętnie! Kiedy?

skylar pisze...

Kiedy? Na przyklad w polowie pazdziernika? Albo listopad?

4emkaa pisze...

aaaaa miodzio :)

Anonimowy pisze...

Właśnie na Anamur czekałam na Twoim blogu.Będę w Alanyi pod koniec września i mam zamiar tam się wybrać,może mi się uda!Nie wiem tylko czy są wycieczki z Wezyra?czy może trzeba z lokalnego tureckiego biura wykupić?Zdjęcia cudne!Tylko pozazdrościć wyprawy!Słyszałam,że sama podróż bardzo podnosi adrenalinę i żołądek wywraca do góry nogami.Serdecznie pozdrawiam!

skylar pisze...

Z biura takie wycieczki raczej sie nie odbywaja, nawet z ulicznego. Za malo chetnych.
Droga wcale nie jakas masakryczna, owszem, kreci, ale nie jakos przesadnie, da sie spokojnie zniesc. Za to cudne widoki.
Najlepiej pojechac autobusem z Alanyi, a na miejscu komunikacja jest dosc prosta.
Pozdrawiam!

Agunia pisze...

Chętnie bym się wyrwała z Ankary, bo całe wakacje tutaj przesiedziałam (3 mies)We wrześniu zaczynają się zajęcia na univerku,więc praca, ale listopad (mogę tylko w czasie bayramu)...

Trutniowa pisze...

Już bym wracała do Alanyi!! ;-)) Pozdrawiam

Renata pisze...

Zdjęcie "Przystanek"... autentuk?

Anonimowy pisze...

Tęsknię za Turcją,chciałabym tam wrócic,droga Skylar pozdrawiam serdecznie.

Anonimowy pisze...

Skylar! Proszę powiedz mi, jaka pogoda jest w Turcji w grudniu, lutym lub maju? I w jakim biurze pracujesz? ;) Z góry dziękuję i pozdrawiam!

Urszula pisze...

Ja na Syrię też się piszę. Mysle ze w moim przypadku raczej w listopadzie.

Anonimowy pisze...

A ja właśnie wróciłam z Turcji wschodniej!!Przejechalam 6 tys km, od przecudnej Amasyi po Trabzon, Erzurum, Kars, Wan Urfę Merdin!!Nie da sie opisać jak tam jest pieknie, jak mili gościnni ludzie tam mieszkają!!Widoki, jedzenie, klimat po prostu bajka!!Na pewno tam jeszcze wróce!!Myślami jestem tam nadal, choć od tygodnia tkwię w Polsce!!Trzymam kciuki za Skylar i jej wyprawę!!Tez bym z wielka ochotą pojechała!!Pozdrawiam!!Ten blog jest wspaniały!!!