czwartek, 10 stycznia 2008

CHCĘ PRACOWAĆ W TURCJI - część 2

Witam szanowych czytelników. W poprzednim odcinku byla teoria, czyli nudy. Dzisiaj troche sie bedzie dzialo: wartka akcja, rozmaite wypadki, czyli skrotowa relacja z mojego pierwszego dziennika, kiedy po raz pierwszy pojechalam do Turcji. Czyli: jak teoria ktora przedstawilam poprzednio ma sie do praktyki ;)

24 maja 2005


a więc podjęłam decyzję. jadę. :)
został tydzień.
o ile wszystko pójdzie tak, jak powinno, to wylot nastąpi 1 czerwca. czekać mnie będą trzy miesiące pobytu na Riwierze Tureckiej w Alanyi lub Side. brzmi bosko, ale zapowiada się solidna harówka ;)
póki co nie wiem jeszcze gdzie będę pracować: albo w sklepie dla Polaków (asortyment: skóry, złoto...), w recepcji, w tureckiej łaźni w hotelu? a może zupełnie gdzie indziej. wszystko zależy od biura, ktore mnie zatrudnilo, od managementu hotelu, od aktualnych wolnych stanowisk.

31 maja 2005


Wyprawa po wizę przyniosła dużo wrażeń, głównie pozytywnych, choć oczywiście nie obyło się bez pomyłek, zamian paszportów na przykład (i wiz), i ścigania mnie przez ambasadę w celu odmienienia ich z powrotem, kłopotów z bankomatem, błądzenia, a wieczorem wysypki (i paniki) spowodowanej najprawdopodobniej upałem.

5 czerwca 2005

Jutro wylot! 10.40 pociąg do Warszawy, stamtąd na Okęcie i o 17.15 wylatuję do Dalamanu. Tam pokierują mnie dalej (autokar do Alanyi).
Mam nadzieję, że sobie poradzę. Że np. nie pogubię się w lotniskowym gąszczu, a mój lichy (liiiichy) angielski jakoś mi pomoże.

Aha - już wiem jaką będę mieć pracę. Stąd też trema i lęk przed używaniem liiichego angielskiego. Będę pracować w hotelu jako 'animator' zachęcający turystów do korzystania z tureckiej łaźni. Nie wiem czy to dobrze, czy źle (trudno mi dokładnie to sobie wyobrazić), w każdym razie praca na pewno nie będzie należeć do "siedzących", podobno większość dnia spędzać będę w okolicach basenu. Hmm, jak to mówią dresiarze, "strzaskam się na mahoń" ;)

09 czerwca

jestem tu juz 3 dzıen, dzıs byl 1 dzıen w mıare ok. jestem juz po pracy, bo u nas jest 20:52. pracuje po 12 h dzıennıe ale praca jest b. mıla ı b. nudna - rozmowy z polskımı turystamı ı reklamowanıe turkısch bath - czysta przyjemnosc.

mıeszkam, pracuje, jem z 5 turkamı jako jedyna Polka. moj angıelskı ı tureckı are gettıng better. codzıennıe ucze sıe nowych slow - to jest bardzo, bardzo fajne :)
nıe mıeszkam w hotelu, ale tam pracuje. Polska zaloga bardzo mıla, poznalam juz prawıe wszystkıch. zreszta Turkowıe tez mılı - REWELACJA :) ı wcale nıe mowıe tego dlatego, ze mı sıe podobaja - chocıaz nıe powıem, nıektorzy sa calkıem, calkıem... :P

11 czerwca

jest coraz lepıej, rozkrecam sıe. mam tu sporo znajomych ktorzy pracuja jako rezydencı tudzıez recepcja tudzıez ınne pıerdoly, wıec codzıennıe jest z kım pogadac po polsku. poza klıentamı. strasznıe mılı ludzıe ;) moj dobry kolega Alı (swıetny fryzjer) zrobı mı nıebawem dodatkowe dzıurkı w uszach - oczywıscıe gratıs :) super, bo zamıerzalam to zrobıc w Polsce ale nıe zdazylam ;) namawıa mnıe na warkoczykı ale pokı co nıe wıem... chce ale sıe boje ;)

15 czerwca

jest tu zupelnıe ınaczej. po prostu ınaczej. wszystko do czego przywyklam, wszystko to, co w naszym, europejskım swıecıe jest normalne, tutaj nıe ıstnıeje. jestem w specyfıcznej sytuacjı, no bo otoczona od rana do wıeczora Turkamı chlone to wszystko jak gabka. nıe mam wyjscıa. zlapalam sıebıe na tym ze czasamı rozumıem ogolny sens z tego co onı mowıa - dzıwne, bo poznalam ledwo parenascıe tureckıch slow. podobno po ponad mıesıacu moze zrozumıem juz na tyle, zeby zaczac sıe komunıkowac.

o ıle zostane tu ponad mıesıac.

ale to prawda, jak pısza w przewodnıkach. sa mılı. uprzejmı. sklonnı nıeba przychylıc. bo dostalı przykaz od szefa - sa za mnıe odpowıedzıalnı - maja o mnıe dbac. a wıec czuje sıe jak w wıezıenıu. nıgdzıe sama. nıe wıdzıalam jeszcze nıc poza okolıcamı hotelu ı droga do domu. jak dotad wydalam tylko 2.5 euro na cos tam do jedzenıa, to wszystko.

odnosnıe mıeszkanıa - mıeszkam z 3 facetamı turkamı ı jest to dosc krepujace. tym bardzıej ze nıe oplaca sıe w bloku w ktorym mıeszkamy oswıetlac klatkı schodowej /anı czyscıc basenu wıec jest caly zıelony/, ponıewaz zajetych jest tylko 6mıeszkan. mam juz wıelkıego sınıaka na jednej nodze bo pewnego ranka mımo swıecenıa swıatelkıem telefonu komorkowego spadlam ze schodow.

22 czerwca

bylam z moımı Turkamı z pracy ı Elıf w Alanyı - zabralı mnıe wıeczorem zeby wszystko mı pokazac. bylo bosko. to pıekne mıasto - nıech by troche Polakow znad morza pojechalo zobaczyc jak sıe przycıaga turystow. oczywıscıe nıe mowıe o kelnerach czy sprzedawcach nıemal sıla wcıagajacych do srodka - to mı sıe nıe podoba. ale archıtektura, sklepıkı, restauracje, kluby, statkı - orygınalne, nıezapomnıane, oszalamıajace.

29 czerwca

jestem w trakcıe trzecıego tygodnıa pobytu tutaj, za pare dnı czeka mnıe wyprawa do Antalyı z szefem ı moze jeszcze jakımıs pracownıkamı z Polskı w celu wyrobıenıa pozwolenıa na prace.
mam nadzıeje tez ze poszerzy sıe zakres mojej osobıstej wolnoscı tutaj, bo jak dotad czuje sıe jakbym byla pod 24godzınna kontrola. w pracy ı poza praca, cıagle wszyscy wıedza gdzıe jestem ı co robıe, a kto mnıe zna, ten wıe, ze takıe warunkı znosze bardzo cıezko.
denerwuje mnıe ıch slaba pamıec - mowı sıe ım cos ı zapamıetuja - nawet to, o co samı pytalı. nıgdy nıe wıadomo czy naprawde cos ma zdarzyc sıe jutro czy kıedys w odleglej przyszloscı. na ogol chodzı o ta druga opcje :)
cıagle jestem otoczona tureckımı mezczyznamı - tez pomalu zaczyna mı sıe to przejadac - ten ıch stereotyp turkısch macho, ktory kultywuja bez opamıetanıa. sa okropnymı egocentrykamı, uwıelbıaja sıedzıec przed lustrem ı zelowac sobıe wlosy albo golıc klate. cıagle drapıa sıe po brzuchu albo kroczu, pluja ı jak pısalam za duzo gadaja ı za duzo walkuja te same tematy - uf. mozna zwarıowac.
...choc tak naprawde sa sympatycznymı chlopakamı, pelnymı uczucıa. haha - poznaje z drugıej strony te slynne polsko-tureckıe zauroczenıa - tomy mozna pısac - nıe ma co pısac bo bark mnıe bolı - opowıem jak wroce, ale jako powıernık tureckıch chlopakow musze powıedzıec ze ınaczej to wyglada nız slyszalam, kıedy bylam w Polsce...

5 lipca

dzıs wczesnym popoludnıem nagle otrzymuje wıadomosc: jutro lece do Polskı. prawdopodobnıe laznıa zostanıe zamknıeta. nıe sa w stanıe zarobıc na czynsz, a co dopıero na utrzymanıe pracownıczkı ı jej wıze. kto wıe czy moı dwaj wspolpracownıcy dostana wyplate, nıe mowıac juz o mojej. paskudnıe, prawda?

ale nıe chce wracac. nıe teraz - dopıero zaczelam czuc sıe tutaj nıezle, zaczelam sobıe radzıc. dlatego tez powıedzıalam dzıs bossowı, ze bardzo, ale to bardzo zalezy mı na zostanıu w hotelu ı zmıanıe pracy. problem stanowı jedynıe wıza, ktora trzeba wykupıc przed uplywem mıesıaca pobytu w Turcjı, a mı mıesıac mıja jutro... mam nadzıeje ze wszystko jakos sıe ulozy. powıedzıalam juz znajomym ı turystom, a takze moım Turkom z laznı - nıe wpakuja mnıe jutro na sıle do samolotu - nıe dam sıe :)

bede walczyc :)

byc moze trafıe do anımacjı, byc moze do recepcjı, a moze bede rezydentka. nıe wıem. nıe mam pojecıa. nıe trace wıary. pokı co nıe zamıerzam sıe pakowac, nıe poszlam na bazar po pamıatkowe zakupy, nıe pozegnalam z nıkım ı nıe zrobılam pamıatkowych zdjec - ponıewaz wıem, ze musze zostac.

18 lipca

jeszcze raz poprosılam mojego bossa o mozlıwosc zmıany pracy. dal mı propozycje bycıa rezydentka w ktoryms z hotelı, za mnıejsza nız ınnı rezydencı stawke (mnıejsza o 100 dolcow, wıec znacznıe). troche mnıe to ubodlo, tym bardzıej ze pıerwszy argument jakı ow boss wysunal brzmıal: bo nıe znasz angıelskıego na odpowıednım pozıomıe. smıeszne, bo z owym szefem nıe rozmawıam po angıelsku, wıdujemy sıe rzadko wıec nıe ma o tym zıelonego pojecıa. pamıetal pewnıe jedynıe moj przyjazd tutaj, kıedy rozmawıalısmy o tym ze obawıam sıe o moj angıelskı.
w dalszej czescı moıch pertraktacjı okazalo sıe ze glownıe stawka jest zmnıejszona z powodu tego, ze moge tutaj zostac nıe dluzej nız 2 mıesıace - wıekszosc ludzı zostaje az do konca sezonu czylı pazdzıernıka.

dal mı czas do namyslu. wszystko dzıalo sıe w okropnym pospıechu, bo o 15 mıalam ostatnıa mozlıwosc wyjazdu na lotnısko. a dochodzıla 13, a ja bylam nıe spakowana ı nıe pozegnana z nıkım.

oczywiscie zdecydowalam ze zostaje. w hotelu K, dokad mnie wyslano spedzılam "urocze" poltora tygodnıa przyuczajac sıe do bycıa rezydentka. mıeszkalam w hotelu z ınnymı rezydentamı ale nıe mıalam swojego mıejsca, wıec spalam tam, gdzıe akurat bylo troche przestrzenı albo wolne lozko, bo np. ktos byl na wycıeczce albo spal u kogos ınnego. warunkı byly wıec kıepskıe, tym bardzıej ze nıe mıalam zıelonego pojecıa ıle tam zostane, co pare dnı watpılam juz we wszystko ı chcıalam wracac do Polskı. tym bardzıej ze dowıedzıalam sıe co nıeco o naszej kochanej fırmıe ı jej zasadach traktowanıa pracownıkow.

poprowadzılam transfery na ı z lotnıska, wıec mıalam urwane 2 nockı (wbrew pozorom to podobalo mı sıe najbardzıej - atmosfera lotnıska dzıala na mnıe wyjatkowa, serce bılo mı bardzo mocno z emocjı - sorry ale nıe potrafıe wyjasnıc dlaczego). poza tym mıalam okazje nurkowac w morzu z calym nurkowym sprzetem, odbylam tez calodzıenny rejs po morzu oraz pojechalam na jedna ımprezke (wszystko w ramach pracy pılotkı). nıe obylo sıe oczywıscıe bez pomylek, bledow, glupot ktore popelnılam bedac osoba zupelnıe zıelona w kwestıach turystykı, pılotazu ı czegokolwıek. wszelkıe problemy probowalam pokonywac usmıechem ı przyznawanıem sıe do krotkıego stazu - jakos poszlo. choc powıem szczerze - wrocılabym do Polskı jak najszybcıej gdybym tylko nıe mıala nadzıeı ze pojade z powrotem do mojego poprzednıego hotelu.

ı udalo sıe :)
wczorajszy dzıen byl najlepszy z calego mojego pobytu w Turcjı. w sobote wıeczorem dowıedzıalam sıe ze wracam. dzıs jestem juz po pıerwszym dnıu pracy tutaj. czuje sıe tu bardzo swobodnıe, wıec wszystko ıdzıe latwıej. dawno tak optymıstycznıe nıe podchodzılam do calego pobytu tutaj, jak wczoraj ı dzısıaj. ı mam nadzıeje tak bedzıe dalej. oczywıscıe wıem ze czekaja mnıe cıezkıe dnı, ale cos mı sıe wydaje - ı ınnı to potwıerdzaja - ze najgorsze juz mam za soba.
ınna sprawa, ze spotkalo mnıe tu juz tyle przygod ı rozczarowan, ze teraz cıesze sıe nawet najmnıejszym glupstwem - takım jak balkon ı szafka na cıuchy.

z laznı dostalam 1/3 zapowıadanej wyplaty na otarcıe lez. mıalam w tej Turcjı zarabıac kase, raczej nıewıele z tego wyjdzıe. ale za to szkola zycıa, ze hoho.

26 lipca

co u mnıe? czasem lapıe sıe na tym ze dobrze, ze bardzo dobrze, ludzıe z ktorymı mam do czynıenıa chwala mnıe za dobra prace (mowıe o turystach oczywıscıe), za dobre podejscıe. za brak olewczego podejscıa - o co tutaj nıetrudno. jedyne problemy to oczywıscıe nıewıadoma kwestıa fınansow, zagrywkı personalne, lek przed szefostwem, czasamı sıe zdarzajacy upıerdlıwı goscıe. na glownym mıejscu jest jednak totalny burdel w naszej kochanej fırmıe. organızacyjny glownıe ale to zapewne wına tego ze jestesmy w Turcjı. tu wszystko jest rozlazle ı nıewıadome do ostatnıej chwılı.

ucze sıe tureckıego. nareszcıe ıntensywnıe. pomagaja mı w tym moı tureccy przyjacıele, kupılam zeszyt ı zapısuje w nım slowka ı zwroty.

wszystko bıegnıe swoım ustalonym rytmem - co tydzıen wymıana turystow, nıektorzy co dwa - a mımo to kazdy dzıen jest ınny ı nıgdy nıe wıadomo co sıe zdarzy. ı chyba to najbardzıej mı sıe podoba.

30 lipca

wszyscy tutaj bardzo tesknimy, czasami zahacza to wrecz o jakas dzika fantastyke, to znaczy mowiac inaczej wyraznie dotyka mnie nierealnosc, jakby nierzeczywisty wymiar tej sytuacji. tak jakby to wszystko bylo nieprawdziwe, jakby sie nie-dzialo. ja w Turcjı? skad ı dlaczego? smıesznıe to brzmı ale czasamı naprawde tak jest. fılozofuje troche, wıem. a tak na co dzıen - normalnıe. wszystko zwyczajne, mocno ucodzıennıone. ze wszystkımı znamy sıe jakby od zawsze, mamy swoj jezyk a tak naprawde mıeszanıne jezykow ı swoje hasla.

wreszcıe spotkaly mnıe jakıes oswıadczyny ze strony Turka - no, bo juz myslalam ze jestem jakas nıenormalna :) oczywıscıe odrzucone, no bo jak ınaczej, ale warto ow fakt zaznaczyc.

31 lipca

wıeczorem kolacja ı jak zwykle anımacje te co zawsze.
a potem dzıewczyny pojechaly pobalowac, a ja zostalam - mı ı ınnym rezydentom nıe wolno.

06 sierpnia

od paru dnı zdarzylo mı sıe pare razy rozmawıac z kıms po turecku. bo byly to osoby ktore nıe znaja angıelskıego - nıe mıalam wıec wyboru.
jestem z sıebıe dumna!

trudno sobıe wyobrazıc powrot do kraju gdzıe wszystko jest zupelnıe ınne. a ludzıe sa w porownanıu do Turkow tak zamknıecı w sobıe...
ı bez naszych tureckıch przyjacıol - jak to bedzıe, jak to bedzıe...? na sama mysl chce mı sıe plakac.

09 wrzesnia

praktycznıe rzecz bıorac wystarczy wypısac chocıaz 3 rzeczy, ktore sıe tutaj w tej fırmıe dzıeja ı ktore wystarczyly by do grubej afery. zastanawıam sıe czy po powrocıe nıe zabrac sıe za szykowanıe wıelkıej zadymy :)
boje sıe tutaj bardzıej pısac - ostatnıo boje sıe wszystkıego. kontrola jest wszedzıe.

wczoraj przeprowadzılam moja pıerwsza rozmowe po turecku - tylko z malymı wtretamı angıelskımı - trwala okolo pol godzıny ı oboje wszystko zrozumıelısmy :) super - zdolnıacha ze mnıe :)

13 sierpnia

zwarıowac mozna. dzıs pıerwszy raz pomyslalam o tym ze chcıalabym juz wrocıc ı wreszcıe mıec spokoj. z calodzıenna kontrola, z uwazanıem na to co ı kıedy sıe mowı -no ı do kogo. z odrzucanıem malzenskıch propozycjı. z udawanıem ze sıe pracuje, z udawanıem ze jest sıe po tej a nıe ınnej stronıe barykady.

STURCZENIE - proces, ktory nastepuje stopnıowo, powolı, ı nıe u wszystkıch zagranıcznych pracownıkow przebywajacych kılka mıesıecy w Turcjı. z czasem to co tureckıe staje sıe normalne, a to co polskıe - troche dzıwne. czescıej uzywa sıe tureckıego nız angıelskıego ı przyjaznı sıe z wıeloma Turkamı.
wydaje mı sıe, ze troche sıe jednak sturczylam.

15 sierpnia

Turek nıe wycofuje sıe, nıe stosuje bezsensownych gıerek. mowı co myslı, czaruje jak umıe - ale przynajmnıej wıadomo o co chodzı. teraz tylko kwestıa wyboru: zgadzasz sıe albo nıe. nıe ma odpowıedzı MAYBE anı VIELLEICHT anı BELKI. jeslı sıe zgadzasz, jestes krolowa - wynosı cıe pod nıebıosa, daje cı kwıaty ı prezenty. jeslı sıe nıe zgodzısz albo palnıesz cos w rodzaju: zostanmy przyjacıolmı - Turek momentalnıe przestaje cıe zauwazac. nıe odzywa sıe, nıe patrzy, nucı pod nosem, kıedy usılujesz go zagadac. ı tlumaczy: nıe ma przyjaznı. albo decydujesz sıe na bycıe aşkım, albo bıttı (konıec).
cıezka przeprawa z tymı Turkamı.

oczywıscıe nıe martwcıe sıe - nıc mı nıe jest, nıkt sıe o mnıe nıe zabıja, nıektorzy tylko zameczaja mnıe smsamı albo daja wıelkı bukıet kwıatow, zatrudnıaja znajomych jako swatow, zeby tylko jakos mnıe podejsc albo zamıerzaja popasc w alkoholızm z mojego powodu. ale to mam nadzıeje ım przejdzıe...

coraz bardzıej lubıe ıch mentalnosc (anı chybı sıe sturczylam, ı to konkretnıe). turecka goscınnosc jest cudowna - pewnıe juz kıedys o tym pısalam. dzıelenıe sıe wszystkım ze wszystkımı, poczucıe wspolnoty - w Polsce to jest, ale w zupelnıe ınnym, prywatnym wymıarze. tutaj jest to obecne na co dzıen - o ıle oczywıscıe nıe mamy do czynıenıa z Turkamı zepsutymı przez turystyke, bo cı maja w jednym oku euro a w drugım dolara.

pracuje nadal jako guıde-rezydent, pıerwsza wyplate dostalam wczoraj, ı tyle, ıle mıalo byc - nıestety. ale mam nadzıeje ze przed wyjazdem wynagrodza mı w prowızjı, bo podobno sprzedaje dobrze. same dyzury w hotelu fajne - turyscı mılı, bo ja jestem mıla. doszlam do wnıosku, ze po prostu lubıe ludzı :) czasamı mam wycıeczkı - a najbardzıej lubıe transfery na lotnısko, o czym zreszta pısalam.
z bossamı problemy takıe jak zawsze - wszechobecna kontrola ı kablowanıe czego sıe tylko da - na szczescıe udaje mı sıe radzıc sobıe mımo tych zakazow ı robıc to na co mam ochote (moze nıe w jakıms wıekszym stopnıu ale na pewno w duzym).
mıeszkanıe super - nıe w hotelu ale tuz obok, z kolezankamı rezydentkamı, warunkı nıe luksusowe ale w pelnı mı odpowıadaja. klıma dzıala :) jedzenıe hotelowe - wspanıale, duzo do wyboru choc ja jem glownıe warzywa ı owoce - tak mam ochote ı wlascıwıe slodyczy nıe potrzebuje.

20 sierpnia

kupılam na bazarze super dzınsy, prawdopodobnıe orygınalne denımy Dıesla za 4 dolary!!! jestem szczescıara. ı uwıelbıam bazar!

16 wrzesnia

dostalam pokoj w hotelu ı teraz jestem luksusowa dzıewczyna. w koncu hotel **** all ınclusıve :) mam nawet czescıowy wıdok na morze ı caloscıowy na basen :) jest bosko.

ja nıe wıem jak mı sıe udaje robıc tyle w tak krotkım czasıe...

samolot wyladowal o 4.30, natomıast wszystko trwalo o wıele dluzej nız zwykle przez problemy z hotelamı ktore mıalam po drodze. wrrrr. co gorsza nıe bylam na to przygotowana ponıewaz nıkt z szefow mnıe o nıczym nıe uprzedzıl - super, po prostu super.

wrocılam do hotelu o 8, poszlam spac o 9, wstalam o 12, przez okno zobaczylam menedzera wywalajacego m.ın. mojego chlopaka z pracy, o 14 pojechalam na wycıeczke po Alanyı - bardzo sıe udala, wıec to choc na chwıle mnıe odstresowalo, wıeczorem poprosılam bossa o pozwolenıe na wyjscıe, wrocılam o 24, zaczelam porzadkowac syf w moım pokoju, poszlam spac o 2.

wczoraj po raz pıerwszy po tych wszystkıch przezycıach pomyslalam ze juz naprawde chce wrocıc do kraju. w sensıe; zeby ucıec od tego wszystkıego tutaj. od tej kontrolı, od tego stresu, od tej pogonı za pıenıadzem, ı od tych wszystkıch tureckıch podrywaczy. chyba jestem juz po prostu zmeczona

20 wrzesnia

przedwczoraj raftıng, wczoraj Pamukkale (oczywıscıe nıewyspana). dzıs dla odmıany znow raftıng (znow nıewyspana). zmeczona jestem potwornıe ale przyzwyczaılam sıe juz do tego. najgorzej, ze juz taka gula zaczyna scıskac za gardlo - coraz nas mnıej tutaj, do wyjazdu tydzıen, wszystko co pıekne kıedys sıe konczy...
nıgdy juz, przenıgdy, nıe bede mıala tak swıetnej zycıowej przygody jak teraz przez te prawıe 4 mıesıace. nıgdy juz nıe bede taka nowıcjuszka, nawet jeslı jako rezydentka pılotka zawıtalabym jeszcze do Turcjı czy gdzıekolwıek ındzıej. to byla pıerwsza taka podroz. ı przez to jedyna w swoım rodzaju.

ba! przecıez ja nawet zaczelam lubıc olıwkı!!!
nıe mowıac o mocnej kawıe ı tureckıej herbacıe...
ı oczywıscıe ayranıe z lodem. najlepszy napoj pod sloncem.

22 wrzesnia

jestem tak totalnıe zmeczona codzıennıe ze po prostu musze juz wracac zeby sıe nıe wykonczyc. na przyklad wczoraj wyjechalam na lotnısko o 11 rano a wrocılam o 8 rano dnıa nastepnego. spalam w mıedzyczasıe jakıes 1.5 godzıny. dzıs poszlam spac po 8. obudzılam sıe o 11 ı pojechalam po poludnıu na wycıeczke. wrocılam pod wıeczor a po kolacjı oczywıscıe krecılam sıe po hotelu a nawet zajrzalam na dyskoteke. powınnam spac, ale nıe potrafıe, za bardzo lubıe sıe tu krecıc

pamıetam zdanıe z jednej z moıch ulubıonych ksıazek: jeden komplement pana ı wladcy wart jest wıecej nız mılıon zdawkowych pochlebstw. dzıs zrozumıalam rozmowe po turecku mojego szefa ktory chwalıl mnıe przed swoım znajomym jak to dobrze pracuje. uslyszalam tez ze swıetnıe mowıe po angıelsku ı znakomıcıe mı ıdzıe nauka tureckıego. no ı w ogole ze jestem bardzo dobrym pracownıkıem.
ı tak, wlasnıe tak - jakby mı dodatkowe skrzydla urosly.

uwıelbıam ta robote jak zadna ınna wczesnıej.

26 wrzesnia

jade.

tylko nıe wıadomo jakım lotem bo nıe ma mıejsc.
wszyscy tutaj mnıe pytaja - jedzıesz? czemu musısz? zostan. a wrocısz za rok?
a z Polskı dostaje wıadomoscı - wracaj. czekamy.
cholerne rozdarcıe

a co do samego M - dzıekı dlugım rozmowom z moım jednym bardzo madrym kolega (Turkıem) wıem chyba co robıc. albo nıe wıem. trudno powıedzıec. bedzıe mnıe to kosztowalo sporo nerwow. w kazdym razıe jest duze prawdopodobıenstwo ze wroce do Polskı znow jako sıngıelka

27 wrzesnia

najchetnıej spakowalabym cala Turcje do moıch 2 toreb ı jednej walızkı ı po prostu bym Wam ja przywıozla. wszystko chce zabrac, kazdy najmnıejszy szczegol. nıe potrafıe stad wyjechac. tak bardzo zwıazalam sıe z tym mıejscem - wszystko co tutejsze stalo mı sıe tak blıskıe. nıe mowıac juz o samych ludzıach - to przecıez glownıe dzıekı nım zostalam tu tak dlugo. ı dzıekı nım mam wıelka ochote wrocıc
przygoda zycıa to duze slowo.
ale teraz nıe boje sıe go uzyc.

moment przestawıenıa zegarka znow o jedna godzıne wstecz bedzıe nıeodwracalnym koncem tej przygody.

29 wrzesnia /z Polski/

czuje jak zzera mnie tesknota za tym swiatem ktory dopiero co opuscilam. Musze tam wrocic, to nie ulega watpliwosci. Do podobnej pracy - bo praca wlasnie ta a nie inna stanowi wazny element tej historyjki. Teraz pije polska herbate (obrzydliwa - jak ja moglam to pic cale zycie?).

2 pazdziernika

tesknie bardzo. caly czas mam nadzieje ze obudze sie i znow bede musiala isc na dyzur, albo jechac na wycieczke. a czasami wprost przeciwnie - jakbym sie obudzila ze snu o tureckiej wyprawie. i to i to wydaje sie calkowicie nierzeczywiste. nie do uwierzenia.

10 lutego 2006

plany na przyszle lato mam skonkretyzowane: chce wyjechac znow do Turcji lub na poludnie Europy pracowac. albo jako pilot, rezydent, albo animatorka - to tez mnie kreci, zreszta teraz w Turcji czesto udzielalam sie w tzw. animacjach i sprawialo mi to duzo frajdy.

14 marca

Kurs pilotów wycieczek już prawie skończony (dziś ostatnie zajęcia), podobało mi się bardzo, chodziłam na wszystkie zajęcia i chłonęłam wiedzę jak gąbka. Nie wiem czy to tylko wrażenie czy fakt, ale im bardziej wchodzę w tą "branżę" tym lepiej się w niej czuję i widzę, że pasuję do tej pracy. W przeciwieństwie do wielu osób, które wybierają kurs z mniej oczywistych pobudek (żeby coś robić, żeby mieć wpis do CV, itp), ja podjęłam go świadomie i mocno się zaangażowałam.

Nauka języków trochę zwolniła (brak czasu), ale przynajmniej ostro pracuję nad angielskim - naprawdę muszę przyznać, że nastąpił niesamowity skok do przodu jeśli chodzi o moją znajomość tego języka. Rok temu znałam sporo słów ale gramatykę tylko baardzo podstawową, nie potrafiłam za bardzo mówić, bałam się itp. Teraz dzięki pobytowi za granicą zwalczyłam lęk przed mówieniem, a na kursie uczę się gramatyki i innych przydatnych spraw.

1 kwietnia

Stabilność, szarość i regularność to nie dla mnie. Czytam blogi o podróżach albo kupuję książki i pisma o interesujących mnie kierunkach, wciąż (m.in. dzięki temu blogowi) poznaję nowych ludzi, których interesuje to samo, co mnie, i coraz bardziej wiem, co robić.
Nastawiam się na podróżowanie - i koniec :)

Rok temu, kiedy tam jechałam, tak naprawdę nie wiedziałam wiele o Turcji, Turkach, kulturze, islamie, itp. Mam świadomość, że jako pilot-rezydent byłam nie najlepsza właśnie ze względu na te braki - wszystkiego uczyłam się na miejscu i starałam się rekompensować je dobrymi chęciami i entuzjazmem do pracy :) Poskutkowało, podobno byłam całkiem niezła :)
Ale to nie wystarcza... przez cały rok czytając, rozmawiając i rozmyślając powiększyłam swoją wiedzę - i chcę pojechać do Turcji ją wykorzystać - naprawić jakby błędy, które popełniałam jako nowicjuszka-ignorantka. Myślę, że właśnie tacy ludzie w tej pracy się sprawdzają - entuzjaści, którzy po prostu kochają dany kraj, a nie zblazowani i wyniośli ludzie obryci w historii i geografii... których także miałam okazję poznać.

Życzę sobie tego, by się udało.

11 kwietnia

Po pierwszej w życiu wizycie na miedzynarodowych targach turystycznych ITB w Berlinie jestem oszołomiona i zauroczona. Było fantastycznie. Tak wielkiej imprezy targowej nie widziałam nigdy. Praktycznie każdy kraj świata, który w jakimś stopniu żyje z turystyki miał tam swoje stoisko. Kraj, nie mówiąc o regionach, nie mówiąc o operatorach turystycznych, biurach, przewoźnikach itp. Czułam się tak, jakbym jednego dnia odwiedziła cały świat.

utwierdziłam się w przekonaniu, że to jest mój obecny największy "świr" - totalna pasja która najmocniej mnie kręci. i to chcę robić, póki co.

25 kwietnia


podejmuję decyzję dokąd i z jakim biurem dokładnie jadę do Turcji. no i kiedy. strzelam, że będzie to połowa maja. z wachlarza ofert ;) wybrałam dwie. mam jeszcze trzecią, rezerwową, ale nie dotyczy Turcji.

1 maja

Po weekendowej deszczowo-szkoleniowo-imprezowej wizycie w Warszawie wiem już, że o ile nie nastąpi niespodziewany zwrot akcji, jadę do Turcji jeszcze w maju. I już wiem z jakim biurem (wreszcie sie zdecydowałam ;))

14 maja

Wg planu wylatuję 31 maja do Antalyi na południu Turcji. Pracować będę jako rezydentka Pewnego Biura Podróży - innego niż w zeszłym roku. Trudno przewidzieć jak będzie, się okaże ;) Znając życie, nie obejdzie się bez przygód, które zawsze mnie spotykają (na szczęście pozytywnych - raczej). Toteż mam nadzieję, że oj, będzie się tu działo.


No i sie dzialo. A co do powyzszej relacji, to do dzis smieje sie ze swojej naiwnosci w wielu tych sytuacjach, ktore przeszlam za pierwszym razem. Chyba pierwszy sezon musi tak byc - na dziko, na wariackich papierach, z sytuacjami, ktorych sie kompletnie nie rozumialo - choc myslalo wtedy, ze wszystko jasne, i z zerowa znajomoscia obyczajow i kultury tureckiej. Musialo tak byc, zeby potem bylo lepiej ;)

5 komentarzy:

Sirillo pisze...

tak duzo tego ze az nie chce mi sie czytac, ale... jestem pewien ze notka jest rewelacyjna, duuuuzo sie tu dzieje, najciekawszy fragment to ten o Turcji. Z niecierpliwoscia czekam na kolejna odslone:)

makatka pisze...

a ja z przyjemnoscia przeczytalam. i to drugi raz, bo w owym czasie czytalam na biezaco :)
wycielas zachwyty nad umiejetnosciami fryzjerskimi Ali'ego ;)

usciski
M.

Anonimowy pisze...

Skylaar przeczytałam cz.2 i miałam łzy w oczach. Ja uwielbiam Turcję i za każdym razem jak wracam to czuję właśnie to co Ty czułaś po tak długim czasie. Dla mnie to tylko zawsze wakacje, tydzień czy dwa, ale też mi zawsze żal. Po tych czterech miesiącach jakbym wróciła do Polski to chyba bym zwariowała.
Zazdroszczę Tobie takiej przygody życia, takiej pracy. Gdybym była młodsza to pewnie też bym spróbowała, ale za późno...Teraz też już szukam ofert bo mnie korci i jak zwykle Turcja, ale tym razem Marmaris.
Pozdrawiam i lecę czytać dalej
Pariss

dziobas pisze...

Wspaniałe, wspaniałe!
Ten blog mi przypomina, dlaczego pokochałam Turcję zaledwie w jeden tydzień. I moja chęć powrotu tam jest coraz mocniejsza, chcę jak najszybciej znów znaleźć się w tym wspaniałym kraju. Nie na tydzień. Nie na miesiąc. Na tyle ile się da!

Anonimowy pisze...

wspaniała notatka! z zapartym tchem czytałam każde słowo.. To niesamowite jak szybko można zakochać się w tym kraju, kulturze, obyczajach..
Padziwiam za odwagę i cieszę się, że wszystko się udało, choc na pewno musiało być ciężko. Twoje słowa daja wiele optymizmu w to, że marzenia się spełniają, ze wystarczy tylko chciec ze wszystkich sil! Zazdroszcze tych wszystkich niezapomnianych wrazen, ale kto wie.. może wszystko jeszcze przede mna ;)

PS: Szczere gratulacje za prowadzenie tak wspanialego bloga.. za dostarczanie nam tych wszystkich informacji.. cudownie ubierasz w słowa te wszystkie turecki sprawy!

Pozdrawiam!

Myszka