sobota, 28 kwietnia 2007

TELEFONY TELEFONY

Poniewaz nie dzieje sie u mnie na razie nic specjalnego, co moglabym opisac, a przeciez spraw prywatnych nie bede poruszac na blogu ;) kilka slow niech bedzie o telefonach.

Turcy kochaja rozmawiac. Juz sam fakt, ze maja tyle roznych formulek grzecznosciowych; powitania, pozegnania, pozdrowienia - mnostwo tego, codziennie moznaby stosowac inne dla urozmaicenia zycia. Kiedy chce sie zalatwic jakas sprawe, grubianstwem jest przechodzic od razu do rzeczy, trzeba najpierw przynajmniej chwile pogadac, a dopiero potem, delikatnie, wejsc na dany temat. Zawsze mnie smieszy, kiedy jest cos pilnego do zalatwienia, trzeba sie spieszyc, Turek dzwoni do odpowiedniej osoby, wiedzac ze jest naprawde malo czasu, bo sytuacja jest nagla, wyjatkowa, zawsze na poczatku spyta "Gunaydin, nasilsiniz" - Jak Pan sie ma, rozmowca odpowiada "Iyi, Tesekkur ederim, siz nasilsiniz" - Dobrze, dziekuje, a Pan - i potem jeszcze pare uwag grzecznosciowych a dopiero pozniej mowi "Sluchaj mam tutaj taka sytuacje" ;)

Wielu Turkow (wiekszosc) przyjezdza tu do pracy w turystyce, zostawiajac swoje rodziny i bliskich kilkaset kilometrow stad na wiele miesiecy (to nie to co w Polsce, Turcja jest powierzchniowo 2,5 raza wieksza). Jest to pod wieloma wzgledami dla nich korzystne, np. mezczyzni moga udawac, ze wcale nie maja zony i 4 dzieci, albo narzeczonej - kto wie, moze po tych kilku miesiacach rozlaki sami zaczynaja w to wierzyc, niniejszym staja sie bardziej przekonywujacy w oczach turystek.

(A propos, moj przyjaciel przedstawil mi niedawno koncepcje "Passport" - takim terminem okresla sie dziewczyny, ktore wygladaja na potencjalna przepustke do krajow Europy - najlepiej Niemka, Holenderka, Brytyjka, ale i Polka tez chetnie - czy jestem brutalna? nie, ja tylko opisuje rzeczywistosc...)

W kazdym razie jak mowilam niektorzy z tych Turkow za rodzina tesknia, i nie udaja, ze jej nie maja - a jaki jest najprostszy kontakt? Telefoniczny. Trzech operatorow telefonii komorkowej juz dawno zwietrzylo interes (a od niedawna nawet Vodafone zwietrzyl, kupujac turecki Telsim, dwoch pozostalych to Avea ktora reklamuje Tarkan, i Turkcell, ktorego reklamuje e... robaczek ;))
Karta sim jest praktycznie za darmo - potem tylko dokupuje sie tzw. kontury czyli impulsy na kartach (tak jak u nas) - powszechne sa promocje. Np. obecnie Turkcell ma idealna promocje dla prawdziwych Turkow - za 50 lirow (27 euro) mozna kupic 500 konturow na rozmowy z abonentami Turkcella - ale tylko przez tydzien (inaczej przepada) - wyglada to z naszej perspektywy co najmniej kuriozalnie, ale okazuje sie, ludzie to kupuja, i potem wydzwaniaja do rodziny, rozmawiaja z mama, bracmi, bratanicami, opowiadajac sobie wszystko - rodzinni & gadatliwi Turcy gwarantuja niezly biznes. Podobnie rok temu byla promocja w Telsimie - wybieralo sie 10 osob, z ktorymi mialo sie tanie rozmowy - 5 minut za 1 kontura (normalnie jest prawie odwrotnie). Prawdziwe szalenstwo.

Poniewaz karty sim sa tanie, a rozmowy abonentow roznych sieci drogie, oszczedni Turcy kupuja karty wszystkich operatorow i przekladaja - jak mam zadzwonic do Turkcella, wkladam do telefonu karte Turkcella, a jak Avea, to Avea, itp. Niniejszym kazdy Turek ma kilka aktualnych numerow komorki. Ciesza sie powodzeniem sklepy z uzywanymi telefonami, bo wygodni kupuja sobie aparaty, zeby kart nie musiec przekladac ;)

Jest jeszcze cos - jadac dolmusem (tureckim srodkiem transportu publicznego) - mozna zauwazyc, ze wiele osob trzyma komorki w rekach - bo a nuz zadzwoni i nie bedzie slychac. Dziwne, bo ja sama tak robie... Wczoraj kupilam karte i juz od wczoraj przemaszerowalam przez cale miasto z telefonem w dloni ;) To sie nazywaja zdolnosci adaptacyjne, zdaje sie ;)

A propos - juz na koniec - faktycznie utwierdzam sie w przekonaniu, ze umiejetnosc bezbolesnej adaptacji do zaistnialych warunkow to chyba jedna z najwazniejszych cech rezydenta - ciagle czlowiek zmienia destynacje (miejsca pobytu), znajomych, otoczenie, mieszkanie - ciagle tylko rozpakowuje sie i stwarza sobie namiastke domu w kolejnym miejscu.

Wczoraj zmieniono mi pokoj - drodzy przyjaciele, przy odrobinie dobrej woli, jak wychylicie sie z balkonu, bedzie widac morze ;)

8 komentarzy:

Neela pisze...

Super ze znowu jestes w Turcji :)) mnie niestety nie uda sie chyba w tym roku tam jechac wiec czekam na Twoje relazje z tego cudownego kraju.. iyi sanslar! :))

darnok pisze...

Ale Turcy nie sa tacy niespotykani w tych telefonach. U Polakow jest to samo. Karty sim tez sa za darmo (kupujesz karte z kasa na koncie o wartosci tej kasy). Do tego ciagle promocje typu numer za darmo, swojaki czy inny "offer", a potem niektorzy przekladaja karty plus<->era<->orange<->play i dzwonia z tej gdzie maja taniej (za darmo).
Tylko moze kwestia innej mentalnosci i tego ze tak zachowuje sie glownie mlodziez, ewentualnie studenci - reszcie sie chyba nie chce ;)

paulina pisze...

przeczytalam od deski do deski Twoja relacje z pobytu w maroko. jest swietna:D. dla mnie kolejne zrodlo info o tym kraju....
paulina z grona

skylar pisze...

darnok - tutaj faktycznie robia tak wszyscy :) tzn. wiek nie gra zadnej roli. normalka jest ze zobaczysz "dziadka" przepalonego papierochami, w bylejakich ciuchach, ktory ma 3 wypasione super telefony, z aparatami, kamerami i innymi bajerami. zreszta (zapomnialam o tym napisac) - oni ciagle sprzedaja i kupuja telefony. CIAGLE. zawsze sa gotowi zamienic swoj telefon na inny.
:)

çok mutlu agatka pisze...

...juz piaty dzien bez nowego posta?
cos sie obija kolezanka...
(spragniona newsow Ag)

makatka pisze...

zupelnie jakbym czytala o moich znajomych Pakistanczykach :D

Weronika pisze...

Witaj Skylar!!

Bardzo się ciesze, że niedawno znalazłam Twój blog w sieci. To istna skarbnica wiedzy, przygód pachnąca Orientem i tym powietrzem pełnym żaru...

Zaczęłam czytać Twój blog od początku, chcę chłonąć każdą informację.

Byłam w Turcji w zeszłym roku i zakochałam się w tym kraju:) Czytanie o nim to dla mnie istna przyjemność:)

Dziękuję!:)

niepozorna pisze...

WPEŁNI POPIERAM MOJĄ PRZEDMÓWCZYNIĘ:))
WIELKIE DZIĘKI:)
pozdrowienia Marlena