środa, 18 kwietnia 2007

MAMY EURO I ŚMIERDZĄCE DWORCE

Niechcący w tytule nawiązuje do poprzedniej notki - cos sie ten smrodek za mna ciagnie ;)
Dzis wszyscy zyja jednym newsem - Polska i Ukraina beda organizowac EURO w 2012 roku. Swietna wiadomosc i prawdziwa radosc, z wielu wzgledow.
Mnie jako pasjonatce turystyki cieszy to, ze jest to znakomita okazja by wypromowac nasz kraj wlasnie jako dobre miejsce do odwiedzenia... nie mowiac oczywiscie o inwestorach z zagranicy. Wielu ludzi byc moze wreszcie zobaczy na mapie jak wyglada i gdzie lezy nasz kraj i jakich ma sasiadow. Na przyklad Ukraine :)

Jest tez wiele innych pieknych aspektow - wybudowane stadiony, drogi, hotele, sklepiki, restauracyjki, ulepszenie istniejacych - pracownicy, pracodawcy juz zacieraja raczki. Marketingowcy tez, bo ile kasy zarobia na promowaniu okreslonych produktow zwiazanych z Mistrzostwami, tego nawet ja, przy calej bujnosci mojej wyobrazni, nie potrafie sobie uzmyslowic.

Taki na przyklad Dworzec Centralny w Warszawie. Obraz nedzy i rozpaczy. Ten dworzec moglby byc w jakims mniejszym, mniej istotnym dla ruchu krajowo-miedzynarodowego miescie (jakos bysmy to przezyli), ale nie w STOLICY Polski... Wyglad dworca jest moim zdaniem o tyle istotny, ze wiele osob przyjezdza do Warszawy tylko po to, by przesiasc sie w drodze do jakiegos zupelnie innego miejsca. Innymi slowy: traktuja go tranzytowo :)
Na przyklad moja skromna osoba: jestem z Poznania a w Warszawie bywam w glownie po to, by zalatwic sobie wize do Turcji, albo jest to moj przystanek w drodze za granice. Jesli zalapie sie na Intercity (i mam szczescie, ze mnie na to stac), jedzie mi sie super (elegancja francja). A potem trafiam na Centralny i odechciewa mi sie zyc. Wszystko smierdzi. Wszystko sie lepi. Jest brudno, szaro, ponuro. Nawet jesli na dworze pelnia wiosny i sloneczko oraz cwierkajace ptaszki.

Opisze to na przykladzie z zycia wlasnego wzietym. Wracalam z Maroka do Polski. Ladujemy w Warszawie w Wielkanocna Niedziele.
1. Wychodze z samolotu, podjezdzamy autobusem pod lotnisko.
2. Nastepuje kontrola paszportowa, jest czynne jedno okienko, ustawia sie kolejka.
3. W tym samym czasie oprocz naszego wyladowal jeszcze jeden samolot, wiec kolejka robi sie DLUGA.
4. Za odprawa paszportowa na tasme wyjezdzaja bagaze, ktorych my, jako czekajacy z paszportami przed bramka, nie mozemy jeszcze odebrac. Atmosfera robi sie nerwowa.
5. Na szczescie otworzono drugie okienko ;)
6. Kolejka i tak posuwa sie niemozliwie wolno.
7. W koncu zostaje skontrolowana, lece do tasmy z bagazami. Tasma jest malutka, w koncu to malutki terminalik Etiuda, ktory zbudowano chyba na przekor faktowi, ze samolotow jest coraz wiecej i ludzie lataja coraz czesciej (logiczne wydawaloby sie ze powinny byc budowane duze lotniska)
8. Tasma z bagazami jest otoczona grubym kordonem ludzi, kazdy czeka na swoja walizke, wszyscy przepychaja sie szukajac swojej, a przeciez tasma ciagle jedzie.
9. Gonie swoja walizke, bo kiedy jestem tuz przy niej, droge zagradzaja mi inni ludzie
10. Po zrobieniu 3 okrazen wreszcie lapie walizke, a to dlatego, ze tasma stanela (zepsula sie).
11. Wychodze z hallu bagazowego, wprost na tlum ludzi oczekujacych na tych, co przylecieli. Nie ma zadnej tasmy odgradzajacej ich ode mnie, wiec wszyscy chodzimy sobie po glowach.
12. Wydostaje sie z lotniska, ide w kierunku przystanku autobusowego, oczywiscie krawezniki nie sa przystosowane do walizek na kolkach, ktore ma 90% podroznych :)
13. Czekam na autobus. Nie mam biletu, i nie ma gdzie kupic (swieta- zamkniete)
14. Przyjezdza autobus a kierowca mowi, ze mnie nie zabierze, bo nie sprzedaje biletow.
15. Przyjezdza po 10 min. nastepny - na szczescie on ma bilety.
16. Docieram na centralny. Na szczescie nie jestem sama; sprowadzenie dwoch walizek ze schodow (wszedzie tylko schody) zajeloby mi samej mnostwo czasu i energii.
17. Bladzimy w korytarzach pod dworcem (zawsze mi sie myli jak dokad dojsc), szukajac przechowalni bagazu.
18. W jednym upatrzonym przez nas schowku przechowalni siedzi bezdomny. Idziemy dalej.
19. Udaje sie znalezc niezajety schowek ;)

Reszte czasu mozna na Centralnym spedzic krazac korytarzykami i zajadajac sie kuchnia turecko-arabska (tak dla odmiany). Smierdzi okropnie, a poniewaz sa swieta, trudno znalezc jakiekolwiek otwarte miejsce zeby usiasc i wypic cos w przyjemnej atmosferze. Mijaja nas bezdomni i policjanci, szemrane towarzystwo zaczepiajace, bo dla nich takie miejsce jest idealne - nie dziwie sie.
Mnie osobiscie najbardziej wkurzaja wszechobecne schody, a dokladniej brak podjazdow dla walizek na kolkach. I ta szarosc. Brud, smrod, ubostwo. I na koniec to, ze nie ma na tak duzym Dworcu poczekalni, albo jakiejs czystej-i-ladnej baro-kawiarni czynnej takze w swieta...

Wizytowka Polski dla np. cudzoziemcow, ktory sa w Warszawie tylko po to, by przesiasc sie na inny samolot/pociag - genialna.

Gdyby Euro cos zmienilo, byloby super.
Ale - jak mi sie wlasnie przypomnial poznanski napis na murze - "Gdyby wybory cos zmienialy, juz dawno bylyby zakazane" ;)

4 komentarze:

Agatka pisze...

sadze ,że masz racje.. promocja kraju etc. lecz sa też minusy tego EURO 2012 .. np. pieniądze.. - będa brać pieniądze przeznaczone dla innych dyscyplin. - wszystko będzie sie kręcić wokół piłki (a ja jej nie znosze) ! .. poza tym stadiony - stadiony będą budowane na ok. 50 tys. ludzi a w polsce na mecze ok 3-4 tys. (w jednym mieście?) chodzi..
ale mimo wszystko fajnie ;]] .. co do dworca.. - RACJA ;] nie spieram sie wtej kwesti choć podobno telewizory tam sa.. i zawsze leci TVN ;D pozdrawiam ;))

skylar pisze...

tez masz sporo racji...

gdzie to TVN?? :)
a nawet jesli jest to jak go ogladac jak wszedzie przeciagi, zimno, smierdzi i nieprzyjemnie... tfu... ;)
pozdrawiam

Anonimowy pisze...

Telewizory są na pewno na peronach :) Zdaje się, że jeszcze w hallu głównym pełniącym jednocześnie rolę poczekalni,ehh-tam na środku, przy tych ławeczkach. O, i tam przy tych ławeczkach jest zazwyczaj taka mini wystawa; najczęsciej chyba fotografii. Choć nie wiem, czy na jakieś malarstwo sie ostatnio nie natknęłam. To jedyny pozytyw, który tam odnajduję. No, rozpisałam sie o tym dworcu, wystarczy :)

Anonimowy pisze...

czytam sobie ten blog, i rozbawila mnie notka o euro... mamy teraz 2010, minely 3 lata a na dworcu centralny w wawie zmiany niewielkie... zreszta w ogole zmiany niewielkie a zostalo juz malo czasu...