W bazie balonowej poczęstowano nas herbatą, kawą, soczkiem i ciasteczkami, i...
Najpierw wypełniano balon gorącym powietrzem.
Ładowanie się do balona to też była frajda, z której nie zachowały się żadne zdjęcia :) A potem już bardzo szybko znaleźliśmy się ponad ziemią.
Mijająca nas konkurencja.
Paşabağları widoczne z innej niż zwykle perspektywy.
Bliskie spotkania...
Pracownicy bazy czekający na lądowanie.
Dopiero widząc wszystko z góry (najwyższy pułap 800 m!)w pełni zrozumiałam jak tworzył się krajobraz Kapadocji...
Po około godzinie lądowanie - miękkie, we mgle i ostrej trawie. Zadanie siłowe: trzeba usunąć ciepłe powietrze z balona, co wcale nie jest takie proste!
Podczas lotu naliczyliśmy około 45 innych balonów. Mnożąc je razy mniej więcej 10-15 pasażerów w każdym...
Toast szampanem - Japonki przodują jak zwykle w Kapadocji.
Mój dyplomik i dowód pierwszego (od)lotu....
PS. Oczywiście notkę sponsorowało moje biuro podróży: www.alanyaonline.pl :)